
W jednym z lokali gastronomicznych w Łebie doszło do zabawnego zdarzenia z udziałem turysty. Mężczyzna, po kilku głębszych, wszedł do restauracji, aby coś zjeść i skorzystać z toalety. Niestety, podczas pobytu tam zasnął. Kiedy się obudził, okazało się, że w środku nocy drzwi do lokalu są już zamknięte na głucho. Próbując opuścić lokal, nie mógł ich otworzyć, więc zaczął wołać o pomoc.
– W nocy z soboty na niedzielę, na ulicy Wojska Polskiego w Łebie, przechodnie usłyszeli wołanie o pomoc dobiegające z wnętrza zamkniętej restauracji – relacjonuje starsza aspirant Marta Szałkowska, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Lęborku. – Głos dochodził z środka budynku, którego drzwi nie dały się otworzyć. W związku z tym wezwano policję.
Dzielnicowa z pobliskiego komisariatu ustaliła dane właściciela lokalu i skontaktowała się z nim telefonicznie. Ten, sprawdzając w systemie obraz z kamer monitoringu, zauważył, że w środku znajduje się mężczyzna próbujący wydostać się na zewnątrz.
Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce i otworzyli drzwi, okazało się, że wołający o pomoc to około trzydziestoletni turysta z województwa warmińsko-mazurskiego, będący w stanie wskazującym na lekką nietrzeźwość. – To klient, który przyszedł coś zjeść i skorzystać z toalety, ale tam zasnął na dłużej niż planował. Obudził się, gdy lokal był już zamknięty – tłumaczy starsza aspirant Szałkowska.
Dzięki szybkiej reakcji przechodniów, policjantów i właściciela restauracji, mężczyzna odzyskał wolność i mógł spędzić resztę nocy według własnego uznania.
dziennikbaltycki.pl