Reklama Opyd22

W Bałtyku zalegają setki tys. ton broni konwencjonalnej i chemicznej

Foto: pixabay

W Bałtyku zalegają setki tysięcy ton broni chemicznej i konwencjonalnej z czasów wojny, co stanowi zagrożenie dla tego akwenu. Kraje UE muszą podjąć kroki, rozwiązać ten problem – przekonywali w środę w Brukseli uczestnicy konferencji poświęconej temu problemowi.

W konferencji zorganizowanej przez Komisję Europejską, poświęconej broni zalegającej w europejskich morzach, uczestniczył między innymi prof. Jacek Bełdowski z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk. Jak powiedział PAP, na dnie Bałtyku zalega około 40 tys. ton broni chemicznej i dużo więcej, być może nawet 500 tys. ton broni konwencjonalnej, która również jest toksyczna. Ma to negatywny wpływ na ekosystem.

W Europie, jak mówił Bełdowski, problem z zatopioną bronią jest największy właśnie na Bałtyku, ale też na Adriatyku, Morzu Irlandzkim oraz wybrzeżu belgijskim, gdzie zalega broń chemiczna z okresu I wojny światowej.

Podkreślił jednak, że na świecie są akweny, gdzie broni na dnie jest znacznie więcej. „Na przykład Amerykanie na Pacyfiku zatopili ogromne ilości broni, w tym chemicznej, w pobliżu Hawajów. Jednak jest to ocean, woda jest bardzo głęboka, więc ten problem jest w związku z tym mniejszy” – wskazał.

Obecnie realizowany projekt – Daimon – ma wymiar europejski i otrzymał wsparcie ze środków unijnych. Oprócz Polski zaangażowane są w niego Niemcy, Szwecja, Finlandia, Litwa i Rosja. „Rosja jest partnerem stowarzyszonym” – wyjaśnił Bełdowski.

„Nie da się wyciągnąć wszystkiego z dna Bałtyku, natomiast uważamy, że tylko część z tej broni jest niebezpieczna obecnie lub będzie niebezpieczna w przyszłości. Projekt Daimon ma zidentyfikować, która broń jest niebezpieczna i którą trzeba się zająć” – powiedział Bełdowski.

Bełdowski wyjaśnił, że dotychczas w Europie zajmowano się problemem broni konwencjonalnej. „Ograniczało się to w większości przypadków do wysadzania jej na miejscu. Jeżeli chodzi o świat, to były przypadki, że wyciągano broń chemiczną z mórz oraz oceanów i niszczono. Takim przykładem jest Japonia, gdzie zrealizowano olbrzymi program oczyszczania wód portowych z amunicji chemicznej. Obecnie program realizowany jest w Chinach, gdzie Japończycy za swoje pieniądze wyciągają i niszczą broń chemiczną, która zrzucili tam w czasie II wojny światowej” – powiedział ekspert.

W Europie w latach 60. XX wieku Niemcy wyciągnęli kilka tysięcy ton broni chemicznej zrzuconej przez ich wojska na wodach duńskich w Małym Bełcie. „Wyciągnęli ją, zalali betonem i zatopili w Atlantyku. Nie było to niszczenie broni w nowoczesnym tego słowa znaczeniu” – wyjaśnił Bełdowski.

Europosłanka Anna Fotyga (PiS), która wzięła udział w tym forum, powiedziała dziennikarzom, że fakt, iż KE zorganizowała konferencję, dowodzi, jak poważny jest ten problem.

„Nie dotyczy to wyłącznie niewybuchów. Mieliśmy cały szereg rewelacyjnych prezentacji. Od pewnego czasu poruszany jest również podczas posiedzeń podkomisji bezpieczeństwa i obrony PE ten temat, ale tak naprawdę tylko go muskaliśmy” – wskazała. Fotyga podkreśla, że ważne jest to, że KE zdecydowała się zaangażować w rozwiązanie problemu.

Z Brukseli Łukasz Osiński, skrót redakcji  (PAP)

102. rocznica ustanowienia autonomii Śląska

Orientarium napędza ruch turystyczny w Łodzi

Moja żona chce mnie porzucić

Turyści chętnie odwiedzają stadninę po zniesieniu zakazu przebywania przy granicy

Od poniedziałku zamknięcie „zachodniej obwodnicy Katowic”

Blisko 130 ratowników GOPR czuwa nad bezpieczeństwem w górach

Torfowisko na Równi pod Śnieżką

Od piątku w Mikołajkach strefa płatnego parkowania

“Największa szansa do zniszczenia rosyjskiego projektu imperialnego”

Zawody Balonowe „In the Silesian Sky”

Dotacja do autobusów elektrycznych dla Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii

Hejnał na 90-lecie Siemianowic Śląskich

Śląsk – 122 przejścia dla pieszych zostaną zmodernizowane

50-lecie Kolejki Parkowej Maltanka

Żona kierowcy tira