
Realizacja ustawowego progu 77 proc. zbiórki butelek i puszek już w 2026 roku będzie poważnym wyzwaniem – ocenia Magdalena Markiewicz, prezes PolKa–Polska Kaucja. Jak zaznacza, doświadczenia innych państw pokazują, że tak wysokie wskaźniki zwykle udaje się osiągnąć dopiero w drugim roku funkcjonowania systemu.
System kaucyjny w Polsce ruszył w październiku 2025 roku. Do ceny napojów w plastikowych butelkach do 3 litrów i puszkach do 1 litra doliczana jest kaucja w wysokości 50 groszy. W przypadku szklanych butelek wielokrotnego użytku do 1,5 litra wynosi ona 1 zł. Zwrot pieniędzy przysługuje po oddaniu opakowania – bez potrzeby okazywania paragonu.
Zgodnie z przepisami producenci muszą osiągać określone poziomy zbiórki. Do 2028 roku wymagane jest 77 proc., a w kolejnych latach – już 90 proc.
– Osiągnięcie 77 proc. w pierwszym pełnym roku działania systemu to bardzo ambitny cel. Skala zwrotów rośnie, ale do wymaganych poziomów wciąż sporo brakuje – podkreśla Markiewicz w rozmowie z PAP.
Jednym z wyzwań jest dobrowolny charakter systemu. Producenci napojów mogą do niego przystąpić, ale nie muszą – w przeciwnym razie ponoszą tzw. opłatę produktową. Od 2026 roku jej stawka wzrośnie, co – według zapowiedzi Ministerstwa Klimatu i Środowiska – ma zachęcić firmy do włączenia się w system.
Zdaniem prezes PolKa dobrowolność spowalnia rozwój mechanizmu. W krajach, gdzie wszyscy producenci startowali jednocześnie, efekty były widoczne szybciej. Mimo to Markiewicz uważa, że osiągnięcie 90 proc. zbiórki w 2029 roku jest realne. – Oddawanie opakowań stanie się codziennym nawykiem, tak jak dziś segregowanie śmieci – przekonuje.
Jak działa system w praktyce?
Operatorzy odbierają opakowania z punktów zbiórki i przewożą je do sortowni. Tam oddziela się butelki PET od puszek aluminiowych oraz segreguje według koloru – przeźroczyste tworzywo ma największą wartość w recyklingu. Następnie materiał trafia do zakładów przetwórczych, gdzie powstają tzw. płatki PET, wykorzystywane do produkcji nowych butelek.
Operatorzy odpowiadają również za rozliczenia finansowe. Producenci wpłacają kaucję za opakowania wprowadzane na rynek, sklepy zwracają ją klientom, a operatorzy koordynują przepływ środków. Niewypłacone kaucje przeznaczane są na utrzymanie systemu, który działa w formule non profit.
Branża apeluje także do konsumentów, by nie zgniatali opakowań przed ich oddaniem. Butelkomaty muszą odczytać kod kreskowy i rozpoznać kształt opakowania – zniszczone może nie zostać przyjęte.
Obecnie w Polsce działa siedmiu operatorów tworzących wspólny system. Zdaniem Markiewicz potrzebna jest organizacja koordynująca, która ustali jednolite standardy i zapewni przejrzystość rozliczeń. Taki postulat branża zgłaszała już podczas prac nad nowelizacją ustawy w 2024 roku.
Stawka dla producentów jest wysoka. Jeśli w 2026 roku nie osiągną poziomu 77 proc., zapłacą 1 zł opłaty za każdy brakujący kilogram opakowań. Firmy, które nie przystąpią do systemu, poniosą trzykrotnie wyższe koszty. Dla porównania – dotychczasowy model zbiórki pozwalał odzyskać maksymalnie ok. 45 proc. butelek PET. Nowy system ma zwiększyć ten wynik do ponad 90 proc. i to właśnie jest jego kluczowy cel.
dziennikwschodni.pl