
Łódzcy kryminalni rozbili grupę złodziei samochodowych. Policja zatrzymała trzy osoby – dwóch mężczyzn i kobietę – które działały w sposób zorganizowany i dysponowały profesjonalnym sprzętem, m.in. zagłuszarkami sygnałów GPS i GSM oraz urządzeniami do uruchamiania aut bez kluczyków. Teraz grożą im poważne konsekwencje, a śledczy sprawdzają, kto jeszcze był zamieszany w proceder, w tym paserzy odpowiedzialni za dalsze ukrywanie pojazdów.
Funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi ustalili operacyjnie, że skradziony dzień wcześniej opel mokka o wartości blisko 90 tys. zł miał trafić do kompleksu garaży na Olechowie. Do akcji wkroczyli nocą 18 sierpnia. Zauważyli dwa samochody – volkswagena passata i jadącego za nim opla mokkę. Passatem podróżowali 39-letni mężczyzna i 42-letnia kobieta, którzy pełnili rolę „pilota”. Kradzionym oplem kierował 38-latek. Wszyscy troje zostali zatrzymani tuż przed garażami.
Przeszukania miejsc należących do zatrzymanych ujawniły pokaźny arsenał złodziejskiego sprzętu. W lokalu 38-latka policjanci znaleźli m.in. zagłuszarki sygnału, dekodery kluczy, urządzenia do uruchamiania silników różnych marek, łamaki, fałszywe tablice rejestracyjne, a także 73 gramy marihuany. Narkotyki ujawniono również w mieszkaniu kobiety.
Dodatkowo podczas czynności odzyskano inny samochód – kia sportage skradzioną 9 sierpnia, wartą ponad 180 tys. zł.
Cała trójka usłyszała zarzuty. Za kradzieże z włamaniem, posiadanie narkotyków i inne przestępstwa grozi im nawet 10 lat pozbawienia wolności. Sprawę nadzoruje Prokuratura Rejonowa Łódź–Polesie.
dzienniklodzki.pl