
Analitycy portalu e-petrol.pl uważają, że podwyżki cen benzyny na stacjach, które wystąpiły po styczniu, mają charakter incydentalny. Jest to efektem polityki celnej USA, która spowodowała gwałtowny spadek cen ropy naftowej oraz umocnienie złotego w stosunku do dolara.
W piątek eksperci e-petrol.pl zwrócili uwagę, że początek kwietnia przyniósł niespodziewany wzrost cen benzyny na stacjach. Ich zdaniem jednak może to być tylko chwilowa tendencja, ponieważ globalna wojna handlowa zapoczątkowana przez Donalda Trumpa wpływa na znaczące przeceny na rynku ropy.
„Wprowadzenie nowych ceł przez Stany Zjednoczone na prawie wszystkich partnerów handlowych przyczyniło się do znacznego spadku cen ropy oraz wzmocnienia złotówki względem dolara. W związku z tym, pierwsze od stycznia podwyżki cen benzyny będą raczej incydentalne” – przewidują analitycy.
Dodatkowo przewidują, że w nadchodzącym tygodniu ceny paliw mogą pozostać stabilne, z możliwością dalszych spadków cen autogazu.
„Prognozy wskazują, że ceny poszczególnych paliw kształtować się będą w następujących przedziałach: 5,96–6,07 zł/l dla benzyny 95-oktanowej, 6,04–6,15 zł/l dla diesla oraz 3,06–3,12 zł/l dla autogazu” – informują eksperci.
Dodają również, że zmienność cen paliw była w mijającym tygodniu niewielka, ale po raz pierwszy od stycznia tego roku zauważono wzrost cen benzyny 95-oktanowej, która podrożała o 4 grosze do poziomu 5,98 zł/l. Ceny oleju napędowego pozostały na poziomie z końca marca (6,08 zł/l), natomiast autogaz, po obniżce o 2 grosze, kosztuje 3,11 zł/l, co jest najniższą ceną od listopada ubiegłego roku.
Według prognoz e-petrol.pl, w najbliższym czasie można spodziewać się dalszych spadków cen w hurcie. Aktualnie cena metra sześciennego benzyny 95-oktanowej wynosi 4684,80 zł, co oznacza spadek o 16,40 zł w porównaniu do ubiegłego piątku. Cena oleju napędowego spadła o 39,20 zł, osiągając poziom 4731,00 zł za metr sześcienny.
Analitycy zwracają uwagę, że ważnym wydarzeniem tygodnia była decyzja administracji amerykańskiej o nałożeniu ceł na większość produktów importowanych do USA. Celem jest ochrona krajowej produkcji oraz zbliżenie amerykańskiej gospodarki do samowystarczalności, co ma również wpłynąć na wzmocnienie budżetu.
„Tymczasem na horyzoncie pojawia się groźba globalnej wojny handlowej, która może prowadzić do wzrostu inflacji, spowolnienia wzrostu gospodarczego i znacznego zmniejszenia popytu na ropę oraz paliwa” – prognozują eksperci.
Zauważają także, że reakcja rynku była gwałtowna: cena ropy Brent spadła o prawie 5 dolarów w trakcie czwartkowej sesji, a kolejne zmiany mogą występować w miarę realizowania odwetowych działań przez inne gospodarki.
Dodatkowo, kraje OPEC+ postanowiły zwiększyć produkcję ropy o 411 tysięcy baryłek dziennie, począwszy od maja. Zaskoczeniem była decyzja o połączeniu trzech miesięcznych zwiększeń produkcji, ponieważ prognozy wskazywały na mniejszy wzrost podaży. Wzrost ten ma umożliwić niektórym krajom, takim jak Kazachstan, Rosja i Irak, przyspieszenie realizacji rekompensat za wcześniejsze ograniczenia produkcji.
filarybiznesu.pl