
W poniedziałek, 23 lutego, w nocy w Tychach doszło do dramatycznej interwencji służb. 33-letni mężczyzna w kryzysie emocjonalnym zabarykadował się w budynku, a następnie uciekł na dach. Po kilku godzinach negocjacji został obezwładniony. Decyzją sądu trafił do tymczasowego aresztu.
Policja otrzymała zgłoszenie o agresywnym zachowaniu jednego z mieszkańców. Na miejsce skierowano patrole z Komendy Miejskiej Policji w Tychach, które wsparli funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Sytuacja od początku była napięta i stwarzała zagrożenie dla domowników.
Mężczyzna był agresywny wobec bliskich i mundurowych. W pewnym momencie przedostał się na dach domu i odmówił zejścia. Do akcji włączono straż pożarną oraz zespoły ratownictwa medycznego. Po wielogodzinnych rozmowach policyjni negocjatorzy przekonali 33-latka do poddania się. Został sprowadzony na dół i trafił pod opiekę lekarzy.
Zarzuty i areszt
Podczas interwencji doszło do ataku na funkcjonariuszy – mężczyzna użył wobec nich gazu pieprzowego. Ostatecznie usłyszał zarzuty kierowania gróźb karalnych wobec ojca oraz czynnej napaści na policjantów.
Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Tychach sąd zastosował wobec 33-latka trzymiesięczny areszt tymczasowy. Śledztwo w sprawie trwa.
tychy.naszemiasto.pl