
Planowana budowa Szpitala Uniwersyteckiego – Centrum Chorób Cywilizacyjnych w Gliwicach budzi w regionie sporo kontrowersji i plotek o braku finansowania. Według niektórych przedstawicieli śląskiej służby zdrowia inwestycja nie ma szans na realizację z powodu kosztów sięgających około 2,5 miliarda złotych. Zapytane o to Ministerstwo Zdrowia stanowczo jednak temu zaprzecza. – Nie ma żadnych podstaw do takich obaw – powiedziała w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” wiceminister Katarzyna Anna Kacperczyk.
Wiceminister uspokaja:
– Pozostajemy w stałym kontakcie ze Śląskim Uniwersytetem Medycznym, który ma odpowiadać za tę inwestycję w ramach specjalnego programu wieloletniego. Jesteśmy gotowi ten program ustanowić – zapewniała wiceminister Kacperczyk podczas wizyty w gliwickim Narodowym Instytucie Onkologii.
Podkreśliła również, że współpraca z lokalnymi partnerami trwa od miesięcy i czekają na kompletny, oficjalny projekt inwestycji. – Rozpoczniemy wtedy procedurę tworzenia programu wieloletniego. Dlatego na razie nie ma powodów do obaw – dodała.
Pierwszy krok już wykonany
Przypomnijmy, że Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach otrzymał już pozytywną ocenę w ramach IOWISZ – czyli Instrumentu Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Służbie Zdrowia. – To bardzo ważny etap, który umożliwia uczelni staranie się o środki budżetowe na budowę wartej ok. 2,5 mld zł – komentowała wcześniej prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka.
– Było to niezbędne, aby ruszyć z takim przedsięwzięciem – wyjaśniała wiceminister Kacperczyk. Zaznaczyła przy tym, że każdy wieloletni program inwestycyjny musi przejść procedury przewidziane przepisami i uzyskać uzgodnienia z innymi resortami. – Ministerstwo Zdrowia, jako nadzorujące uczelnię, deklaruje pełne wsparcie i gotowość do kontynuowania tego projektu. Wszystko, mamy nadzieję, zmierza w dobrym kierunku – zapewniła.
Początkowe plany były inne
Warto przypomnieć, że pierwotnie miasto Gliwice rozważało samodzielną budowę szpitala miejskiego z pomocą funduszy zewnętrznych, a Śląski Uniwersytet Medyczny planował rozbudowę swojego szpitala klinicznego w Zabrzu, gdzie znajduje się kampus uczelni. Jednak podczas kampanii samorządowej przed ostatnimi wyborami Katarzyna Kuczyńska-Budka (wówczas kandydatka KO na prezydenta Gliwic) zaprezentowała nową koncepcję – wspólną budowę szpitala klinicznego SUM w Gliwicach, przy współpracy z władzami uczelni i poparciu ówczesnej minister zdrowia Izabeli Leszczyny (również KO).
Frankiewicz: ryzyko porażki jest duże
Jako prezydentka Gliwic Kuczyńska-Budka była później wielokrotnie krytykowana za tę decyzję, głównie przez swojego poprzednika Adama Neumanna, który popierał niezależną inwestycję miejską. Rektor SUM, prof. Tomasz Szczepański, zapewnia jednak o determinacji uczelni i przekonaniu, że budowa dojdzie do skutku.
Z kolei senator Zygmunt Frankiewicz krytycznie oceniał decyzję władz Gliwic, twierdząc, że miasto oddało grunty i straciło wpływ na inwestycję, a sam szpital – w najlepszym razie – powstanie dopiero za dekadę. – Szansa na realizację tej inwestycji jest moim zdaniem bardzo mała – mówił w TVP Katowice.
Jak ma wyglądać inwestycja?
Według aktualnych planów Szpital Uniwersytecki – Centrum Chorób Cywilizacyjnych w Gliwicach ma być budowany etapami na miejskich działkach między ulicami Kujawską, Pocztową i Ceglarską. Nowy obiekt ma przejąć m.in. oddziały Szpitala Miejskiego nr 4, a także wybrane oddziały kliniczne Śląskiego Uniwersytetu Medycznego z Bytomia, Zabrza i Katowic.
Uczelnia planuje też wykorzystać jak najwięcej z dotychczasowego projektu nowego szpitala opracowanego wcześniej przez miasto. W pierwszej kolejności ma powstać tzw. część miejska – nowoczesna baza dla kluczowych oddziałów Szpitala Miejskiego nr 4, który obecnie działa w kilku rozproszonych i przestarzałych lokalizacjach przy ul. Kościuszki i Zygmunta Starego.
dziennikzachodni.pl