
W Krakowie narasta spór o gołębie – jedni widzą w nich nieodłączną wizytówkę miasta, inni postrzegają je jako poważne zagrożenie sanitarne i estetyczne. Ptaki opanowały place, skwery i kamienice, a ich odchody brudzą chodniki, ławki i fasady budynków. Co gorsza, dokarmianie ich resztkami chleba sprzyja rozwojowi szczurów i innych gryzoni.
– W ostatnich miesiącach coraz więcej mieszkańców, zwłaszcza z centrum, Starego Miasta, Podgórza i Krowodrzy, alarmuje o nasilających się problemach związanych z populacją gołębi – wskazuje radna Agnieszka Łętocha.
Projekt, który miał rozwiązać konflikt
W ramach budżetu obywatelskiego na lata 2024–2025 zgłoszono pomysł „Gołębie kontra mieszkańcy Krakowa”. Inicjatywa cieszyła się dużym poparciem i została zakwalifikowana do realizacji.
Autorzy projektu podkreślali, że ptaki są jednocześnie symbolem Krakowa i źródłem frustracji. Proponowali ograniczenie ich liczby w najbardziej newralgicznych punktach miasta oraz stworzenie wyznaczonych miejsc dokarmiania, by uniknąć niekontrolowanego rozprzestrzeniania się stad. Plan zakładał m.in. inwentaryzację siedlisk, montaż ponad stu specjalnych siodełek i półek dla ptaków oraz działania edukacyjne.
Koszt przedsięwzięcia oszacowano na 105 tys. zł. Niestety, projekt napotkał trudności – przede wszystkim brak zgód na instalacje na budynkach – i nie został wdrożony.
Miasto bez spójnej strategii?
Zdaniem radnej Łętochy Kraków wciąż nie ma konsekwentnej polityki dotyczącej regulacji liczby gołębi. Apeluje ona o skuteczniejszą edukację mieszkańców, zakaz masowego wysypywania chleba na chodniki i stosowanie metod znanych z innych miast Europy, np. patroli sokolników, które w Mediolanie znacząco zmniejszyły liczbę ptaków na dworcu centralnym.
Władze Krakowa odpowiadają, że karmienie gołębi samo w sobie nie jest zakazane, a mandaty do 500 zł można nakładać tylko w przypadku, gdy powoduje ono zanieczyszczenie przestrzeni lub zniszczenie zieleni. Z kolei wcześniejsze próby użycia sokołów w Krakowie nie przyniosły trwałych efektów i spotkały się z krytyką części mieszkańców.
Zamiast tego w mieście stosowane są zabezpieczenia architektoniczne – siatki czy spirale – które mają uniemożliwiać ptakom siadanie na konstrukcjach mostów czy kolektorach wodnych.
Społeczny podział i koszty
Problem budzi emocje, bo część mieszkańców domaga się radykalnego ograniczenia populacji gołębi, podczas gdy inni – w tym organizacje społeczne – aktywnie je chronią. W Krakowie działają m.in. inicjatywy wyłapujące chore ptaki czy prowadzące akcje edukacyjne, które mają zmienić ich wizerunek.
Statystyki pokazują skalę zjawiska: tylko od stycznia do sierpnia 2025 roku Straż Miejska otrzymała 1685 zgłoszeń dotyczących gołębi, w tym kilkadziesiąt o ptakach zaplątanych w siatki czy sznurki. Dodatkowo, na zlecenie miasta działa całodobowe pogotowie dla dzikich zwierząt, które miesięcznie interweniuje setki razy w sprawie gołębi.
Jak podkreśla wiceprezydent Stanisław Mazur, opieka nad nimi wiąże się z kosztami, ale jest ustawowym obowiązkiem gminy.
gazetakrakowska.pl