
Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, choć całe zdarzenie wywołało sporo stresu i postawiło służby w stan gotowości. W Bełchatowie dziewczynka znalazła się na środku zamarzniętego zbiornika wodnego i nie była w stanie bezpiecznie wrócić na brzeg.
Dziewczynka na lodzie w centrum miasta
Do zdarzenia doszło w środę, 4 marca, w rejonie ulicy Mielczarskiego, niedaleko miejskiej plaży. Około godziny 17 dyżurny Straży Miejskiej otrzymał zgłoszenie o dziecku ślizgającym się po lodzie na niewielkim oczku wodnym w centrum miasta.
Funkcjonariusze podkreślają, że przy panujących w ostatnich dniach dodatnich temperaturach lód mógł być bardzo cienki i niestabilny, co stwarzało realne ryzyko załamania się tafli i wpadnięcia do wody.
Na miejsce wezwano straż pożarną
Strażnicy miejscy szybko pojawili się na miejscu i zauważyli, że dziewczynka znajduje się niemal na środku zamarzniętego zbiornika. Samodzielny powrót na brzeg mógł być dla niej zbyt niebezpieczny, dlatego zdecydowano o wezwaniu strażaków, którzy dysponują specjalistycznym sprzętem do takich akcji.
Do czasu przyjazdu ratowników strażnicy starali się utrzymywać kontakt z dzieckiem. Rozmawiali z dziewczynką, uspokajali ją i instruowali, jak powinna się zachowywać, aby nie wykonywać gwałtownych ruchów, które mogłyby doprowadzić do pęknięcia lodu.
Strażacy wyprowadzili dziecko na brzeg
Jak wyjaśnił Michał Wieczorek, rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Bełchatowie, dziewczynka weszła na lód z pomostu. W pewnym momencie przestraszyła się i nie potrafiła już wrócić na brzeg, zwłaszcza że w pobliżu krawędzi zbiornika miejscami nie było już lodu.
Na szczęście dziewczynka usiadła na lodzie, który pod jej ciężarem się nie załamał.
Strażacy wykorzystali specjalne drabiny ratownicze. Rozłożyli je na powierzchni lodu, a jeden z ratowników – ubrany w specjalny skafander zabezpieczający i przypięty do liny asekuracyjnej – dotarł do dziecka. Następnie, przy użyciu drabiny, bezpiecznie sprowadzono dziewczynkę na brzeg.
Akcja zakończyła się szczęśliwie – dziecko nie wpadło do wody i nie doznało żadnych obrażeń. Było jednak bardzo przestraszone.
Strażacy ocenili, że w miejscu, gdzie znajdowała się dziewczynka, głębokość wody mogła wynosić około półtora metra.
Dziewczynka wróciła pod opiekę mamy
Na miejsce zdarzenia przyjechała również mama dziecka, której przekazano dziewczynkę. Strażnicy miejscy przeprowadzili z kobietą rozmowę, przypominając o konieczności uświadamiania dzieciom zasad bezpieczeństwa, zwłaszcza w pobliżu zbiorników wodnych.
Służby ponownie apelują, by nie wchodzić na lód na rzekach, stawach czy oczkach wodnych – szczególnie w okresie, gdy temperatury są dodatnie, a tafla może być cienka i bardzo niebezpieczna.
dzienniklodzki.pl