
Wokół planowanych zmian dotyczących pszczelarstwa zrobiło się bardzo gorąco. Przedstawiciele branży ostrzegają, że część proponowanych przepisów może zaszkodzić zarówno hodowcom pszczół, jak i samym owadom. Rząd zapowiada reformy, ale środowisko pszczelarskie domaga się rozmów i korekt.
Cyfrowe pasieki i większa kontrola rynku
Resort rolnictwa zapowiada modernizację sektora. W planach są m.in. cyfrowa ewidencja pasiek, skuteczniejsze systemy wsparcia finansowego oraz dokładniejsze monitorowanie pochodzenia i jakości miodu.
Jednocześnie kontrowersje wzbudzają propozycje przygotowywane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska w ramach Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych. Zdaniem pszczelarzy mogą one szczególnie uderzyć w pasieki funkcjonujące w miastach, lasach oraz na terenach objętych ochroną.
Oficjalny protest branży
Polski Związek Pszczelarski skierował w tej sprawie stanowczy sprzeciw do minister Pauliny Hennig-Kloski. Organizacja podkreśla, że została pominięta w pracach nad projektem.
Jak zaznacza prezydent związku Krzysztof Witwicki, środowisko jest zaniepokojone brakiem udziału przedstawicieli branży w przygotowywaniu nowych rozwiązań.
„Pszczoła miodna nie jest winna”
Pszczelarze nie zgadzają się również z opiniami sugerującymi, że pszczoły miodne odpowiadają za spadek liczby dzikich owadów zapylających. Ich zdaniem główne zagrożenia to chemizacja rolnictwa, zanik naturalnych siedlisk oraz zmiany klimatyczne.
Najwięcej emocji budzą lokalizacje uli
Duży sprzeciw wywołują możliwe ograniczenia dotyczące ustawiania uli na dachach budynków, terenach instytucji publicznych, w parkach narodowych, rezerwatach czy na gruntach Lasów Państwowych.
Branża podkreśla, że miejskie pasieki pełnią ważną funkcję edukacyjną i zwiększają świadomość ekologiczną mieszkańców.
Jeszcze ostrzejsze reakcje budzą propozycje dotyczące terenów leśnych i chronionych. Wielu pszczelarzy prowadzi tam działalność od lat, dlatego obawiają się utraty źródła dochodu.
Polska w czołówce Unii Europejskiej
Ministerstwo Rolnictwa przypomina, że Polska należy do liderów pszczelarstwa w UE. Pod względem liczby rodzin pszczelich zajmuje drugie miejsce po Hiszpanii. W kraju funkcjonuje około 2,4 mln rodzin pszczelich oraz blisko 100 tys. aktywnych pszczelarzy.
Import miodu i rosnące koszty
Przedstawiciele branży wskazują, że jednym z największych problemów pozostaje napływ tańszego miodu z zagranicy, który obniża ceny krajowej produkcji. Do tego dochodzą rosnące koszty utrzymania pasiek, choroby owadów, niedobór roślin miododajnych oraz coraz bardziej niestabilna pogoda.
Problem „przepszczelenia”
Niektórzy eksperci zwracają uwagę, że uporządkowanie lokalizacji uli może mieć sens, jeśli będzie prowadzone rozsądnie. Nadmierne zagęszczenie pasiek w jednym miejscu powoduje bowiem, że pszczoły konkurują o pożytek, a zbiory miodu maleją.
Branża chce dialogu
Polski Związek Pszczelarski podkreśla, że nie sprzeciwia się ochronie przyrody ani wsparciu dzikich zapylaczy. Oczekuje jednak bardziej wyważonego podejścia do pszczoły miodnej oraz realnych konsultacji z pszczelarzami przed wprowadzeniem nowych przepisów.
dziennikbaltycki.pl