
Promocje w sklepach przyciągają klientów, ale dla wielu gospodarstw mlecznych są sygnałem poważnych problemów. Gwałtowny spadek cen skupu sprawia, że produkcja mleka przestaje się opłacać, a rolnicy coraz częściej mówią o walce o utrzymanie swoich gospodarstw.
Promocje w sklepach, niepokój w gospodarstwach
Masło sprzedawane w promocjach nawet po 1,99 zł za kostkę cieszy klientów. Za takimi cenami kryje się jednak trudna sytuacja producentów mleka. Ostatnie miesiące przyniosły znaczące obniżki cen surowca, które dla wielu rolników oznaczają poważne problemy finansowe.
Od listopada stawki za litr mleka spadły średnio o około jedną trzecią, czyli blisko 68 groszy. W wielu przypadkach cena w skupie spadła poniżej 2 zł za litr. Jednocześnie koszty produkcji – zwłaszcza energii, paliwa czy nawozów – wciąż rosną, przez co marża gospodarstw gwałtownie się kurczy, a czasem znika całkowicie.
– Cena mleka mocno spadła, a koszty nadal idą w górę – mówi Arkadiusz Kropidłowski, rolnik z powiatu kościerskiego.
Wysokie rachunki za energię
W jego rodzinnym gospodarstwie rachunek za energię elektryczną za dwa miesiące wyniósł aż 17 tys. zł. Dodatkowo dostawca prądu planuje zmianę taryfy na droższą, ponieważ w gospodarstwie prowadzona jest niewielka produkcja serów.
– W takiej sytuacji prawdopodobnie będziemy musieli z niej zrezygnować – przyznaje rolnik.
Produkcja serów była dla gospodarstwa sposobem na zwiększenie wartości sprzedawanego mleka i częściowe uniezależnienie się od wahań cen skupu. Zmiana taryfy energetycznej mogłaby jednak podwoić rachunki za prąd, co czyniłoby działalność nieopłacalną.
Presja kosztów w całym gospodarstwie
Rolnicy podkreślają, że problem nie dotyczy tylko jednego sezonu czy kilku słabszych miesięcy. Jeśli mleko przestaje przynosić stabilny dochód, trudności szybko obejmują inne elementy produkcji rolnej.
Do kosztów energii dochodzą wydatki na pasze, nawozy i paliwo. Jednocześnie ceny zbóż i trzody chlewnej – jak wskazują rolnicy – przypominają poziomy sprzed kilkudziesięciu lat, podczas gdy koszty prowadzenia gospodarstwa są wielokrotnie wyższe.
– Ceny zbóż są podobne do tych sprzed dwudziestu lat, a trzody chlewnej nawet sprzed trzydziestu, podczas gdy koszty produkcji są dziś zupełnie inne – podkreśla Kropidłowski.
Nadpodaż na rynku światowym
Zdaniem Doroty Grabarczyk, analityczki rynku mleka z Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, spadek cen w Polsce jest częścią globalnego trendu.
– Już od początku ubiegłego roku obserwujemy stopniowe obniżki cen mleka. Ostatnio ich tempo przyspieszyło, ponieważ na świecie pojawiła się duża podaż surowca – wyjaśnia ekspertka.
Produkcja mleka wzrosła m.in. w Stanach Zjednoczonych, Nowej Zelandii oraz w wielu krajach Unii Europejskiej, takich jak Niemcy, Francja czy Polska. W efekcie na rynku pojawiło się więcej surowca, niż jest w stanie wchłonąć popyt.
Najsłabsze ogniwo łańcucha
W takiej sytuacji największą presję odczuwają producenci mleka. Sieci handlowe wykorzystują niższe ceny surowca do organizowania agresywnych promocji, a przetwórcy – pod presją handlu – obniżają ceny płacone rolnikom.
– Sieci handlowe korzystają z tej sytuacji. Naciskają na zakłady mleczarskie, a te z kolei obniżają ceny producentom – tłumaczy Grabarczyk.
Mniej gospodarstw, większa produkcja
Eksperci zwracają uwagę, że w Polsce od lat trwa proces konsolidacji sektora mleczarskiego. Liczba gospodarstw maleje, ale jednocześnie rośnie wydajność krów, dzięki czemu całkowita produkcja mleka nadal się zwiększa.
– Skup mleka w Polsce rośnie z roku na rok. Ta tendencja prawdopodobnie się utrzyma, mimo że liczba gospodarstw spada – mówi analityczka.
Spór o import mleka
Wśród rolników pojawiają się też obawy dotyczące napływu tanich produktów z zagranicy, zwłaszcza z Ukrainy. Eksperci podkreślają jednak, że bilans handlowy w tym przypadku wciąż jest dla Polski korzystny.
– Nawet jeśli sprowadzamy pewne produkty z Ukrainy, to i tak więcej eksportujemy tam naszych wyrobów mlecznych, takich jak sery, masło czy odtłuszczone mleko w proszku – wyjaśnia Grabarczyk.
Eksport kluczowy dla branży
Polska należy do największych producentów mleka na świecie – zajmuje czwarte miejsce w Unii Europejskiej i około dwunaste na świecie. Znaczna część produkcji trafia na eksport.
Około 78 procent polskich wyrobów mlecznych sprzedawanych jest na rynkach europejskich, ale produkty trafiają także m.in. do Algierii, Korei Południowej czy Wietnamu.
Eksport jest konieczny dla utrzymania równowagi rynku, ponieważ krajowa konsumpcja nie jest w stanie wchłonąć całej produkcji.
– Około 30 procent naszej produkcji musi trafić za granicę – zaznacza ekspertka.
Niepewna przyszłość
Analitycy przewidują, że sytuacja może poprawić się w drugiej połowie roku, jednak prognozy obarczone są dużą niepewnością. Rynek mleka jest cykliczny, a na jego kondycję wpływają również czynniki geopolityczne i sytuacja na globalnych rynkach żywności.
– Można mówić o prognozach poprawy, ale przy obecnej sytuacji na świecie to trochę jak wróżenie z fusów – podsumowuje Grabarczyk.
Dla wielu rolników spadek ceny o kilkadziesiąt groszy na litrze nie jest jedynie statystyką. To realne zagrożenie dla budżetu gospodarstwa, w którym jeden wysoki rachunek za prąd może przesądzić o przyszłości rodzinnej produkcji.
dziennikbaltycki.pl