
Samolot linii lotniczych Ryanair.
Trwający konflikt na Bliskim Wschodzie może sparaliżować ruch lotniczy w szczycie sezonu wakacyjnego. Przed konsekwencjami ostrzega prezes Ryanaira, Michael O’Leary, który zwraca uwagę na możliwe odwołania tysięcy lotów.
28 marca minął miesiąc od rozpoczęcia działań wojennych między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem. Walki zakłóciły transport tankowców przez cieśninę Ormuz – strategiczny szlak, z którego pochodzi nawet 30 proc. paliwa lotniczego dla Europy.
Podczas konferencji prasowej w Londynie O’Leary podkreślił, że jeśli konflikt nie zakończy się w najbliższych tygodniach, już na początku czerwca może pojawić się poważny problem z dostępnością paliwa.
– Jeśli sytuacja się nie uspokoi, linie lotnicze, w tym Ryanair, będą zmuszone do ograniczenia liczby lotów lub nawet odwoływania połączeń – ostrzegł prezes linii.
Inne linie również przygotowują się na kryzys
Według agencji Reuters, Ryanair nie jest jedyną linią lotniczą reagującą na kryzys. Prezes niemieckiej Lufthansy, Carsten Spohr, zauważa, że pierwsze sygnały problemów już docierają z Azji.
– Jeśli dojdzie do niedoborów na rynku paliwowym, najpierw odczują je lotniska poza Europą – mówi Spohr.
Niektóre porty lotnicze w Azji już ograniczają przyjmowanie dodatkowych lotów z powodu niedoborów paliwa. Linie takie jak SAS czy Vietnam Airlines musiały odwołać część rejsów, a United Airlines zdecydowały się ograniczyć nierentowne połączenia, by minimalizować straty związane z rosnącymi cenami paliwa.
dorzeczy.pl