
Jeden z trzech jeżozwierzy, które uciekły z prywatnej hodowli, wciąż pozostaje na wolności. Dwa osobniki udało się już bezpiecznie odłowić. Ostatnie potwierdzone obserwacje wskazują, że trzeci może przemieszczać się po warszawskim Bemowie.
Od kilku dni Fundacja Kopytka z Nadzieją otrzymuje zgłoszenia od mieszkańców. Zwierzę widziano m.in. w rejonie ulic Powązkowskiej, Stanisława Maczka i Władysława Broniewskiego, a także w pobliżu Cmentarza Wojskowego na Powązkach i Lasku na Kole.
Mimo kolejnych sygnałów wolontariuszom nie udało się jeszcze bezpośrednio namierzyć zwierzęcia. Organizacja apeluje do mieszkańców o czujność i przekazywanie informacji o jego lokalizacji.
Jeżozwierze są aktywne przede wszystkim nocą, dlatego w ciągu dnia mogą ukrywać się w zaroślach i innych spokojnych miejscach. Odnalezienie osobnika w dużym mieście nie jest więc łatwe.
Jeżozwierz afrykański może ważyć ponad 25 kg i ma skuteczny mechanizm obronny w postaci ostrych kolców. W przypadku zagrożenia może zaatakować człowieka lub zwierzę.
Dlatego w razie spotkania nie należy próbować go dotykać, przeganiać ani samodzielnie odławiać. Właściciele psów powinni natychmiast odsunąć swoje zwierzęta i nie dopuszczać do kontaktu z jeżozwierzem.
Cała historia zaczęła się od zgłoszenia o jeżozwierzu spacerującym po Łomiankach. Zwierzę odłowiła straż miejska i przekazała fundacji. Wkrótce wyszło na jaw, że z tej samej hodowli uciekły co najmniej trzy osobniki. Dwa z nich są już bezpieczne. Poszukiwania ostatniego nadal trwają.
interia.pl






