
Sąd Okręgowy w Łodzi przyznał rekordowe odszkodowanie i zadośćuczynienie radcy prawnemu, który przez dziewięć miesięcy przebywał w areszcie tymczasowym pod zarzutem pedofilii. Mężczyzna został później prawomocnie oczyszczony z najpoważniejszych oskarżeń. Łączna kwota zasądzona przez sąd wynosi 3,4 mln zł.
Sprawa odbiła się szerokim echem już w momencie zatrzymania prawnika. Były wicedziekan jednej z okręgowych izb radców prawnych został zatrzymany w miejscu pracy i wyprowadzony w kajdankach. Następnie trafił do aresztu śledczego decyzją sądu.
W uzasadnieniu wyroku łódzki sąd szczegółowo opisał warunki, w jakich przebywał osadzony. Podkreślono, że mężczyzna żył w ciągłym strachu ze względu na charakter zarzutów, jakie mu postawiono. Obawiał się reakcji współwięźniów, był wielokrotnie poddawany upokarzającym kontrolom osobistym, a funkcjonariusze mieli otwarcie mówić innym osadzonym, z jakiego powodu znalazł się w areszcie.
Według ustaleń sądu warunki bytowe również pozostawiały wiele do życzenia. W celi miały pojawiać się szczury, a mimo umieszczenia w części dla niepalących jeden ze współosadzonych regularnie palił papierosy. Mężczyzna przez wiele miesięcy miał ograniczony kontakt ze światem zewnętrznym i mógł porozumiewać się wyłącznie z obrońcami.
Konsekwencje zatrzymania okazały się dla niego bardzo dotkliwe także poza murami aresztu. Stracił pracę, klientów kancelarii i został zawieszony w wykonywaniu zawodu. Informacje o sprawie szybko rozeszły się po środowisku prawniczym, co doprowadziło do społecznego ostracyzmu. Nawet po uniewinnieniu część osób nadal podchodziła do niego z nieufnością.
Po ośmiu miesiącach tymczasowy areszt został uchylony, a kilka lat później sąd apelacyjny prawomocnie uniewinnił go od zarzutu pedofilii. W innym wątku postępowania dotyczącym naruszenia nietykalności cielesnej dziecka sąd warunkowo umorzył sprawę.
Rozpatrując pozew przeciwko Skarbowi Państwa, sąd uznał, że zastosowane wobec radcy prawnego tymczasowe aresztowanie było „oczywiście niesłuszne”. Przy wyliczaniu odszkodowania uwzględniono utracone dochody z okresu przed zatrzymaniem oraz czas, w którym nie mógł wykonywać zawodu. Sama rekompensata za straty finansowe wyniosła ponad 1,3 mln zł, natomiast zadośćuczynienie za doznaną krzywdę oszacowano na 1,8 mln zł.
Orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne.
dzienniklodzki.pl