
67-letni kierowca ciągnika rolniczego usłyszał zarzuty po tym, jak wjechał na przejazd kolejowy wprost przed nadjeżdżający pociąg jadący z Bielska-Białej do Gdyni. Śledczy ustalili, że mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Odpowie m.in. za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym, za co może trafić do więzienia nawet na 10 lat.
Ciągnik z przyczepami zderzył się z pociągiem
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w poniedziałek, 3 sierpnia, we wczesnych godzinach popołudniowych na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Czarnlinie koło Tczewa. Pociąg Intercity kursujący na trasie Bielsko-Biała – Gdynia Główna uderzył w jedną z dwóch przyczep ciągnika rolniczego, który znalazł się na torach. Składem podróżowało około 500 osób.
Choć żaden z pasażerów nie odniósł obrażeń, po wypadku ruch kolejowy na tym odcinku został czasowo wstrzymany, a na miejscu przez wiele godzin pracowały służby ratunkowe.
Jak przekazywał krótko po zdarzeniu mł. kpt. Konrad Majewski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Tczewie, przyczepy przewoziły bele słomy. W wyniku zderzenia odłamki uderzyły w okolice kabiny maszynisty, dlatego zdecydowano o przekazaniu go pod opiekę zespołu ratownictwa medycznego.
Kierowca był pod wpływem alkoholu
Prokuratura poinformowała w środę, 5 sierpnia, że bezpośrednio po zdarzeniu policjanci zatrzymali 67-letniego mieszkańca kierującego ciągnikiem marki Ursus. Badanie alkomatem wykazało u niego 0,27 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza, co odpowiada około 0,57 promila. Dodatkowo pobrano od niego krew do dalszych analiz.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Mariusz Duszyński, dzień po wypadku mężczyzna został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Tczewie, gdzie przedstawiono mu zarzuty i przesłuchano go w charakterze podejrzanego.
Śledczy zarzucają 67-latkowi, że prowadząc ciągnik z dwiema przyczepami załadowanymi belami siana świadomie naruszył zasady bezpieczeństwa. Według ustaleń wjechał na przejazd kolejowy mimo czerwonego sygnału świetlnego, nie ustępując pierwszeństwa nadjeżdżającemu pociągowi, a dodatkowo prowadził pojazd będąc w stanie nietrzeźwości.
Odpowie za katastrofę w ruchu lądowym
Zdaniem prokuratury skutkiem zachowania traktorzysty było doprowadzenie do katastrofy w ruchu lądowym poprzez zderzenie zestawu rolniczego z pociągiem pasażerskim. Śledczy podkreślają, że sytuacja stworzyła realne zagrożenie dla życia i zdrowia setek pasażerów oraz obsługi składu.
Oprócz zarzutu spowodowania katastrofy, za który grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności, mężczyzna odpowie również za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości. To przestępstwo zagrożone jest karą do trzech lat więzienia.
Po analizie zebranego materiału dowodowego prokuratura uznała, że na obecnym etapie postępowania wystarczającym środkiem zapobiegawczym będzie objęcie podejrzanego policyjnym dozorem.
Podczas przesłuchania 67-latek przyznał, że prowadził ciągnik w chwili zdarzenia. Przedstawił również własną wersję wydarzeń, która będzie sprawdzana w toku prowadzonego śledztwa.
dziennikbaltycki.pl






