
Bug we Włodawie osiągnął najniższy poziom w historii prowadzonych pomiarów. W środę wodowskaz wskazał zaledwie 56 centymetrów, co oznacza pobicie dotychczasowego rekordu wynoszącego 62 cm, odnotowanego w 1963 roku. Niekorzystna sytuacja hydrologiczna widoczna jest również na innych rzekach we wschodniej Polsce.
Zdaniem Krzysztofa Cieślaka, kierownika Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego we Włodawie, tak niskiego stanu rzeki nie notowano od lat. Jak podkreśla, choć w ostatnich sezonach letnich poziom Bugu spadał nawet do 70–80 cm, obecny wynik jest bezprecedensowy. Główną przyczyną jest długotrwały brak opadów zarówno po polskiej stronie granicy, jak i na Ukrainie, skąd rzeka również jest zasilana.
Eksperci zwracają uwagę, że tak niski poziom wody może negatywnie odbić się na lokalnym ekosystemie oraz funkcjonowaniu przyrody związanej z doliną Bugu.
Bardzo niskie stany odnotowano także na innych odcinkach rzeki. W Kryłowie wodowskaz wskazał 22 cm, a w Dorohusku zaledwie 19 cm. Problemy nie omijają również Wisły i Wieprza. W Puławach poziom Wisły wynosi obecnie 86 cm, natomiast Wieprz w Kośminie osiągnął 131 cm.
Za pogarszającą się sytuację odpowiada przede wszystkim utrzymująca się susza oraz znaczny niedobór wilgoci w glebie. Z danych Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach wynika, że szczególnie trudna sytuacja panuje w centralnej części kraju – od Wielkopolski, przez województwo łódzkie, po niemal całe Lubelskie i północne rejony Podkarpacia.
Największe deficyty wilgotności występują w powiatach włodawskim i chełmskim, gdzie brakuje już ponad 200 litrów wody na metr kwadratowy. W powiecie lubelskim niedobór szacowany jest na około 160 litrów, natomiast w powiecie bialskim sytuacja jest nieco lepsza – tam brakuje od 50 do 60 litrów wody na metr kwadratowy.
dziennikwschodni.pl