
W czerwcu uruchomiono kolejne odcinkowe pomiary prędkości na drogach ekspresowych S17 oraz S19. Na razie nie wiadomo, ile wykroczeń zarejestrowały nowe urządzenia, jednak już dziś wiadomo, że nie wszyscy kierowcy są narażeni na takie same konsekwencje. Problem dotyczy przede wszystkim pojazdów zarejestrowanych poza Unią Europejską, w tym samochodów z ukraińskimi tablicami.
Przepisy ruchu drogowego obowiązują wszystkich uczestników ruchu, niezależnie od obywatelstwa. Funkcjonariusze policji mogą zatrzymać do kontroli zarówno Polaków, jak i cudzoziemców, a w razie popełnienia wykroczenia nałożyć mandat. Inaczej wygląda jednak sytuacja w przypadku automatycznych systemów kontroli prędkości, które nieustannie pojawiają się na kolejnych odcinkach polskich dróg.
Nowe odcinki pod kontrolą
W czerwcu do sieci odcinkowych pomiarów prędkości dołączyły dwa nowe fragmenty tras o dużym natężeniu ruchu. Od 8 czerwca kierowcy są kontrolowani na S17 między Markuszowem a Chrząchówkiem, natomiast od 24 czerwca system działa również na obwodnicy Lublina w ciągu S19, pomiędzy węzłami Lublin Węglin i Lublin Sławinek. Takie rozwiązania funkcjonują także m.in. na drodze wojewódzkiej nr 801 oraz na drodze krajowej nr 82.
Doświadczenia kierowców pokazują, że odcinkowe pomiary skutecznie skłaniają do przestrzegania ograniczeń prędkości. Przekroczenie dopuszczalnej średniej prędkości oznacza możliwość otrzymania wezwania wraz z dokumentacją fotograficzną. W przypadku odmowy przyjęcia mandatu sprawa trafia do sądu.
Kierowcy spoza UE trudni do ukarania
Według danych Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego skuteczność krajowego systemu automatycznego nadzoru nad ruchem wynosi obecnie około 46 procent. W pozostałych przypadkach nie udaje się ustalić osoby odpowiedzialnej za wykroczenie.
Znaczną część takich spraw stanowią kierowcy pojazdów zarejestrowanych poza Unią Europejską. Jak wyjaśnia GITD, w przypadku samochodów z krajów takich jak Ukraina nie istnieją odpowiednie porozumienia międzynarodowe umożliwiające ustalenie właściciela pojazdu.
W praktyce oznacza to, że nawet jeśli system zarejestruje przekroczenie prędkości przez auto na ukraińskich tablicach, polskie służby często nie mają możliwości dotarcia do danych właściciela. Takie pojazdy nie figurują bowiem w Centralnej Ewidencji Pojazdów, przez co ustalenie sprawcy oraz doręczenie mandatu staje się niemożliwe.
Dziesiątki tysięcy wykroczeń bez finału
Skala problemu jest znacząca. W ubiegłym roku urządzenia rejestrujące wykroczenia odnotowały blisko 120 tysięcy naruszeń przepisów popełnionych przez kierowców spoza Unii Europejskiej. Największą grupę stanowili obywatele Ukrainy, którzy odpowiadali za ponad 77 tysięcy przypadków. Kierowcy z Białorusi dopuścili się około 7,4 tysiąca wykroczeń, natomiast pojazdy z rosyjskimi tablicami pojawiały się sporadycznie.
Spośród wszystkich tych spraw wystawiono jedynie nieco ponad 3,4 tysiąca mandatów. Nie wiadomo jednak, jaka część z nich została rzeczywiście opłacona.
Inne kraje stosują bardziej stanowcze rozwiązania
Niektóre państwa wypracowały skuteczniejsze metody egzekwowania należności od zagranicznych kierowców. W Czechach służby mogą zatrzymać pojazd, jeśli w systemie widnieją nieuregulowane mandaty przypisane do jego właściciela.
Podobne rozwiązania sugerują także eksperci. Dziennikarz motoryzacyjny Łukasz Zboralski zwraca uwagę, że do kontroli można wykorzystać kamery działające na przejściach granicznych. Jego zdaniem system powinien automatycznie sprawdzać, czy pojazd przekraczający granicę ma nieopłacone mandaty, a ich uregulowanie mogłoby stać się warunkiem wjazdu lub wyjazdu z kraju.
Urzędnicy liczą na zmiany prawa
Główny Inspektorat Transportu Drogowego przyznaje, że obecne przepisy znacząco utrudniają skuteczne ściganie sprawców wykroczeń. Dlatego instytucja oczekuje zmian legislacyjnych przygotowywanych przez Ministerstwo Infrastruktury.
Nowe regulacje mają uprościć prowadzenie postępowań oraz zwiększyć skuteczność egzekwowania kar. Celem projektowanych rozwiązań jest przede wszystkim zapewnienie większej nieuchronności odpowiedzialności za naruszenia przepisów, co ma przełożyć się na poprawę bezpieczeństwa na drogach.
Nie tylko mandaty pozostają problemem
Kwestia bezpieczeństwa nie ogranicza się wyłącznie do przestrzegania limitów prędkości. Równie istotny jest stan techniczny pojazdów. Obecnie kierowcy samochodów zarejestrowanych poza Unią Europejską nie zawsze podlegają obowiązkowi wykonywania badań technicznych na takich zasadach jak właściciele pojazdów zarejestrowanych w Polsce.
Jednocześnie polscy kierowcy popełniający wykroczenia w wielu państwach Europy Zachodniej bez problemu otrzymują mandaty dzięki sprawnie funkcjonującej międzynarodowej wymianie danych. Pokazuje to, że współpraca transgraniczna jest możliwa, choć obecnie nie obejmuje wszystkich państw spoza Unii Europejskiej.
dziennikwschodni.pl