
20-letni mężczyzna wyszedł na spacer z psem, ale do domu wrócił tylko pies. Młody człowiek z Rejowca Fabrycznego cudem ocalał po tym, jak policjanci znaleźli go w stromym wyrobisku.
W środę wieczorem dyżurny chełmskiej policji otrzymał zgłoszenie o zaginięciu mężczyzny, który wyszedł na spacer z psem, ale nie wrócił o czasie. Do domu wrócił tylko pies, a mężczyzna był lekko ubrany, co dodatkowo zaniepokoiło rodzinę.
W poszukiwania zaangażowało się kilkunastu policjantów. Mundurowi zauważyli ślady butów na śniegu i postanowili kontynuować poszukiwania pieszo, ponieważ teren był podmokły, co uniemożliwiło dalszą jazdę. Po około 200 metrach dotarli do stromego urwiska, gdzie, nawołując, usłyszeli stukanie dochodzące z dołu. Poszukiwany znajdował się w pobliżu cementowni.
Policjanci zeszli w dół i zauważyli mężczyznę klęczącego w wodzie. Jeden z funkcjonariuszy natychmiast wbiegł do wody, aby go wydostać. Mężczyzna był skrajnie wychłodzony i miał trudności z nawiązaniem kontaktu. Funkcjonariusze przykryli go swoimi ubraniami i czekali na wsparcie, ponieważ teren był niebezpieczny – śliski i zalany wodą. Z pomocą pasa holowniczego udało się bezpiecznie wydostać mężczyznę na górę.
Z powodu trudnego dostępu na miejsce nie mogła dotrzeć karetka pogotowia, więc policjanci przenieśli poszkodowanego przez około 1,5 kilometra, gdzie czekała już ekipa ratowników medycznych. Mężczyzna trafił do szpitala. Dzięki szybkiej interwencji policji udało się uniknąć tragedii.
dziennikwschodni.pl