
Pasażerowie samolotu linii Ryanair, który leciał z Malty do Poznania, przeżyli dramatyczne chwile spowodowane wielogodzinnym opóźnieniem. W nagrzanym powietrzu samolotu, w którym nie działała klimatyzacja, ludzie zaczęli tracić przytomność, a zamiast otrzymać darmową wodę, mogli ją jedynie kupić. Opóźnienie trwało ponad sześć godzin z powodu awarii, której naprawa okazała się czasochłonna.
Lot miał odbyć się w niedzielne popołudnie, jednak samolot dotarł do celu z opóźnieniem przekraczającym sześć godzin. Pasażerowie otrzymali początkowo informację o drobnej awarii, która miała być szybko usunięta, lecz sytuacja szybko zaczęła się pogarszać.
Cezary Wawrzyniak, jeden z podróżnych, relacjonował, że podczas próby naprawy zrobiło się bardzo gorąco, co zmusiło załogę do wyprowadzenia pasażerów na zewnątrz; czekali oni tam ponad godzinę. Inny pasażer, Sebastian Żerkowski, zaznaczył, że mimo obecności serwisanta, nie udało się usunąć problemu w przewidzianym czasie. W rezultacie, pasażerowie wielokrotnie musieli wsiadać i wysiadać z samolotu, co pogłębiło ich niewygodną sytuację.
Gdy wrócili do nagrzanego wnętrza samolotu, dowiedzieli się, że przestrzeń powietrzna jest zajęta i muszą czekać kolejną godzinę. Po powrocie do środka, sytuacja szybko się pogorszyła z powodu wysokiej temperatury i braku świeżego powietrza, co spowodowało, że kilku podróżnych poczuło się źle.
Wawrzyniak wspominał, że jedna z osób straciła przytomność, a do akcji została wezwana karetka. W miarę jak kolejni pasażerowie zaczęli opuszczać samolot, oni sami musieli znów czekać na możliwość ponownego wejścia, mając nadzieję, że samolot zostanie schłodzony.
W tym trudnym czasie, zamiast otrzymać pomoc od załogi, pasażerowie zmuszeni byli do zakupu wody. Pasażerowie tego lotu z Malty do Poznania zostali także pozostawieni bez informacji na temat przyczyn awarii oraz o planach linii lotniczej w kwestii rekompensaty.
Sebastian Żerkowski wyraził zamiar domagania się odszkodowania od przewoźnika za wieczór pełen trudności.
gloswielkopolski.pl