
Warownia w Bydlinie to dziś już tylko szczątki dawnej budowli – fragmenty murów, resztki obwodów obronnych i ledwie czytelny zarys dawnej twierdzy. Jeszcze niedawno w podobnym stanie był zamek w Rabsztynie. Po przeprowadzonej tam odbudowie stał się jedną z największych atrakcji powiatu olkuskiego. Miłośnicy historii liczą, że podobna przyszłość mogłaby czekać także ruiny w Bydlinie.
Choć obecnie obiekt nie robi wielkiego wrażenia, pozostaje wpisany do rejestru zabytków i jest ważnym świadectwem średniowiecznego dziedzictwa zachodniej Małopolski. Region słynie z licznych warowni – od Ogrodzieńca, przez Rabsztyn, po Rudno i Babice – co czyni go wyjątkowo atrakcyjnym turystycznie. Bydlin mógłby stać się kolejnym punktem tej historycznej trasy, uzupełniając mapę Szlaku Orlich Gniazd.
Stan ruin zwrócił uwagę dr. inż. arch. Mateusza Budziakowskiego, eksperta Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w zakresie ochrony zabytków. W oficjalnym piśmie do władz gminy Klucze zaapelował on o szybkie działania zabezpieczające pozostałości zamku. Choć mury nie są jeszcze w katastrofalnym stanie, brak regularnej opieki może – jego zdaniem – w krótkim czasie doprowadzić do poważnych uszkodzeń.
Największym zagrożeniem jest bujna roślinność, która porasta ściany – od traw po krzewy i drzewa, w tym sosny oraz brzozy. Ich korzenie wnikają w szczeliny i spoiny murów, stopniowo je rozrywając. Jak podkreśla Budziakowski, to proces, który nieuchronnie osłabia konstrukcję i powinien zostać zahamowany jak najszybciej, najlepiej jeszcze przed nadejściem wiosny.
Ekspert krytycznie odnosi się także do sposobu zabezpieczenia górnych partii murów. Zastosowano tam prawdopodobnie betonową lub bitumiczną warstwę, która nie tylko wyraźnie odstaje wizualnie od oryginalnej substancji zabytkowej, ale również uległa już degradacji, co zamiast chronić mury, może przyspieszać ich niszczenie.
Zastrzeżenia budzą również drewniane balustrady zamontowane dla bezpieczeństwa odwiedzających. Materiał jest zainfekowany grzybami i porośnięty mchem, co w dłuższej perspektywie grozi jego osłabieniem, a nawet całkowitym rozpadem.
Na stanowisko gminy Klucze w tej sprawie trzeba jeszcze poczekać. Jedno jest jednak pewne – ruiny w Bydlinie mają duży potencjał, by obok Pustyni Błędowskiej stać się jedną z rozpoznawalnych atrakcji tej części regionu. Przykładem może być choćby niedawna dotacja w wysokości 35 mln zł, jaką Muzeum Małopolski Zachodniej w Wygiełzowie uzyskało na zabezpieczenie zamku Lipowiec.
gazetakrakowska.pl