
Zdjęcie ilustracyjne.
Podróż, która miała rozpocząć się wcześnie rano, dla pasażerów lotu Ryanair z Wrocławia do Alicante zamieniła się w wyjątkowo uciążliwe doświadczenie. Jak relacjonuje jedna z osób na pokładzie, od godziny 7:00 wszyscy przebywali w samolocie zaparkowanym na płycie lotniska – bez możliwości wyjścia, bez jedzenia i bez napojów – czekając kilka godzin na zgodę na start.
We wtorek 13 stycznia samolot oznaczony numerem FR9876 miał wystartować z wrocławskiego lotniska o poranku. Zamiast tego pasażerowie pozostawali uwięzieni w kabinie aż do wczesnego popołudnia. Według relacji przesłanej do redakcji, oczekiwanie trwało blisko pięć godzin, a komunikaty przekazywane przez załogę wielokrotnie się zmieniały, potęgując napięcie wśród podróżnych – szczególnie rodzin z dziećmi.
Jak informowała pasażerka, kapitan przekazywał, że nie może zapewnić posiłków ani napojów, mimo że unijne przepisy nakładają taki obowiązek po przekroczeniu trzech godzin opóźnienia. Brak rzetelnych informacji i niemożność opuszczenia maszyny sprawiały, że sytuacja stawała się coraz bardziej stresująca.
Port Lotniczy Wrocław potwierdził, że przyczyną opóźnienia był wydłużony proces odladzania samolotu, za który odpowiadała zewnętrzna firma Wro-lot. Maszyna ostatecznie wystartowała dopiero tuż przed godziną 13.
Rzecznik wrocławskiego lotniska Bartosz Wiśniewski poinformował, że trwa wyjaśnianie, dlaczego oczekiwanie na specjalistyczny pojazd do odladzania trwało tak długo. Dodał również, że tego dnia nie był to jedyny opóźniony lot – problemy dotknęły także inne połączenia, m.in. na Wyspy Kanaryjskie. Jednocześnie zaznaczono, że za zapewnienie opieki pasażerom odpowiada linia lotnicza.
Firma Wro-lot w swoim stanowisku wyjaśniła, że tego dnia nad Dolnym Śląskiem panowały wyjątkowo trudne warunki atmosferyczne: temperatura oscylowała wokół zera, a do tego występowały intensywne opady marznącego śniegu. W takiej sytuacji każda maszyna przed startem musiała zostać dokładnie odlodzona.
Jak podkreślono, podczas porannej fali odlotów – między godziną 5:00 a 7:00 – Wro-lot przygotowywał do startu aż siedem samolotów, a zużycie środków do odladzania było tego dnia pięciokrotnie większe niż zwykle. Sama procedura dla lotu do Alicante trwała około pół godziny, od 12:25 do 13:00, jednak z powodu kolejki maszyn oczekujących na obsługę rozpoczęła się ona z dużym opóźnieniem.
Spółka zaznaczyła, że podobne problemy występowały tego dnia na wielu lotniskach w całej Polsce i zapewniła, że nadrzędnym celem wszystkich działań było bezpieczeństwo pasażerów oraz załogi.
gazetawroclawska.pl