
W województwie śląskim kryje się jedno z najbardziej niedocenianych bogactw surowcowych Europy. Chodzi o rozległe złoża wolframu i molibdenu – metali uznawanych dziś za krytyczne dla nowoczesnej gospodarki, technologii i bezpieczeństwa państw. To właśnie one zwróciły uwagę inwestorów z USA.
Złoże zlokalizowane w rejonie Myszkowa znane jest geologom od lat, jednak dopiero obecna sytuacja geopolityczna oraz rosnące zapotrzebowanie na surowce strategiczne sprawiły, że temat wrócił z pełną mocą.
Choć wolfram i molibden nie należą do najbardziej rozpoznawalnych pierwiastków, bez nich współczesny przemysł nie mógłby funkcjonować. Wolfram, charakteryzujący się najwyższą temperaturą topnienia spośród wszystkich metali, jest niezastąpiony m.in. w produkcji narzędzi skrawających, silników lotniczych, amunicji oraz w przemyśle kosmicznym i obronnym. Molibden z kolei wzmacnia stal i stopy metali, zwiększając ich odporność na wysokie temperatury, korozję i duże obciążenia. Stosuje się go m.in. w energetyce, chemii, rafineriach, turbinach wiatrowych i reaktorach jądrowych.
Oba pierwiastki znajdują się na listach metali krytycznych Unii Europejskiej i USA. Ich dostawy są obarczone ryzykiem, ponieważ wydobycie skoncentrowane jest w niewielu krajach, głównie w Chinach. Dlatego państwa Zachodu coraz intensywniej poszukują alternatywnych, bezpiecznych źródeł.
Dane Państwowego Instytutu Geologicznego – PIB wskazują, że w rejonie Myszkowa znajduje się złoże rud molibdenowo-wolframowo-miedziowych o zasobach bilansowych wynoszących 551 mln ton. Obejmuje ono około 800 tys. ton miedzi, 295 tys. ton molibdenu i 238 tys. ton wolframu.
Złoże zalega nawet do 1000 metrów pod ziemią i znajduje się na wstępnym etapie rozpoznania. Konieczne są odwierty i szczegółowe analizy, które pozwolą ocenić jego wielkość, opłacalność i wpływ na środowisko. Głębinowy charakter złoża oznacza wysokie koszty i potrzebę zaawansowanych technologii – to jeden z powodów, dla których przez lata pozostawało niewykorzystane.
Zainteresowanie Myszkowem wykazała spółka Permia 1 z udziałem kapitału amerykańskiego. Jak informuje „Dziennik Zachodni”, to spółka celowa, w której większościowym udziałowcem jest Grupa Altum (51 proc.), a pozostałe udziały należą do Keystone Partners oraz amerykańskiej spółki AICEE. Prezes Permii 1, Kasjan Wyligała, zapowiedział, że firma jest gotowa sfinansować z własnych środków badania potwierdzające wielkość złoża.
Spółka złożyła wniosek o koncesję badawczą do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. W grudniu ubiegłego roku odbyło się również spotkanie z mieszkańcami Myszkowa, podczas którego przedstawiono plany dotyczące ekologicznych odwiertów.
Na obecnym etapie nie chodzi o budowę kopalni, lecz o badania i zebranie danych. Decyzję w sprawie koncesji podejmie minister. Dla USA i ich partnerów oznaczałoby to potencjalny dostęp do strategicznych surowców w stabilnym, sojuszniczym kraju UE.
Firma podkreśla, że ewentualna infrastruktura zajęłaby niewielką część gminy, a sama inwestycja mogłaby przynieść nowe miejsca pracy, wpływy z podatków i rozwój lokalnej infrastruktury. Jednocześnie część mieszkańców i samorządów zgłasza obawy dotyczące ochrony wód podziemnych i wpływu na środowisko. Kluczowe będą wyniki badań i decyzje administracyjne.
wp.pl