
W Radomiu doszło do wstrząsającej śmierci dwumiesięcznego dziecka. Prokuratura prowadzi śledztwo, aby wyjaśnić okoliczności zdarzenia. Jak podaje „Wyborcza”, w mieszkaniu w centrum miasta panowały skrajnie trudne warunki – w pokojach osiadł szron.
Do tragedii doszło 25 stycznia przy ul. Sienkiewicza. W mieszkaniu przebywała starsza kobieta oraz jej córka z dzieckiem. Matka nakarmiła noworodka około godz. 3 w nocy i położyła go spać. Kilka godzin później, około 6 rano, zauważyła, że dziecko nie oddycha i wezwała pogotowie.
– „Ratownicy stwierdzili bardzo niską temperaturę w mieszkaniu, na ścianach był szron. Niestety, dziecko nie żyło” – mówi prokurator Cezary Ołtarzewski. Sekcja zwłok została przeprowadzona 27 stycznia; na jej wyniki i ustalenie przyczyny zgonu trzeba jeszcze poczekać.
Prokuratura bada m.in. możliwość wychłodzenia jako przyczyny śmierci. Dotychczas ustalono, że mieszkanie nie było ogrzewane. Główna lokatorka twierdziła, że wcześniej paliła w piecu, ale w chwili interwencji był on wygaszony. Śledztwo wszczęto w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci niemowlęcia.
se.pl