
Zamarznięte jeziora w regionie przyciągają kierowców szukających adrenaliny. W sieci pojawiają się nagrania samochodów pędzących po lodzie, wykonujących gwałtowne manewry i poślizgi. Choć prawo nie zabrania takiej jazdy, policja ostrzega: to ekstremalnie niebezpieczne i może skończyć się tragedią.
Na Jeziorze Karlikowskim w Borowie kierowcy wyznaczyli prowizoryczny tor przy brzegu. Służby podkreślają, że lód nigdy nie ma jednolitej grubości, a jego nośność może zmieniać się w każdej chwili. Minimalna grubość, która teoretycznie utrzyma samochód, to 25–30 cm, ale ryzyko wciąż jest ogromne.
Policja interweniuje na zgłoszenia mieszkańców. W ostatnich dniach ukarano 12 kierowców mandatami za zakłócanie porządku i ostrzegano przed zagrożeniem życia. Funkcjonariusze przypominają, że jeśli jazda zagraża innym, grozi kara nawet do 5 lat więzienia. Dodatkowo Jezioro Karlikowskie jest własnością prywatną, więc poruszanie się po nim bez zgody właściciela może rodzić konsekwencje prawne.
– „Chwila nieuwagi, zły stan pojazdu czy pękający lód mogą skończyć się tragedią” – przestrzega st. sierż. Aleksandra Philipp z kartuskiej policji.
dziennikbaltycki.pl