
Niemieccy funkcjonariusze nie kryli zaskoczenia, gdy podczas rutynowej kontroli odkryli, kogo mają przed sobą. 41-letni Polak, który wysiadł z pociągu w Görlitz, okazał się osobą poszukiwaną na szeroką skalę.
W czwartek wieczorem, około godziny 20:10, na dworcu w Görlitz zatrzymał się pociąg przyjeżdżający z Polski. Funkcjonariusze Bundespolizei przeprowadzali standardową kontrolę pasażerów. Nic nie zapowiadało, że jedna z nich zakończy się wyjątkowym odkryciem.
Wśród podróżnych znajdował się 41-letni Polak. Dopiero sprawdzenie jego danych w systemie pokazało, z jak nietypową sytuacją mają do czynienia policjanci.
Aż dziesięć wpisów w systemie
Po weryfikacji danych mężczyzny funkcjonariusze zobaczyli aż dziesięć wpisów dotyczących poszukiwań. Cztery z nich stanowiły aktywne nakazy aresztowania.
Pozostałe zgłoszenia pochodziły od prokuratur z różnych regionów Niemiec i dotyczyły ustalenia miejsca pobytu mężczyzny w związku z prowadzonymi postępowaniami.
Lista zarzutów była długa i obejmowała m.in. kradzieże, niszczenie mienia, naruszenie miru domowego oraz wyłudzanie świadczeń.
Brak zapłaty oznacza więzienie
Łączna kwota grzywien, które miał do zapłaty, wynosiła 1 065 euro. Mężczyzna nie był jednak w stanie ich uregulować.
W związku z tym funkcjonariusze przewieźli go do najbliższego zakładu karnego. Tam odbędzie karę zastępczą w postaci pozbawienia wolności za nieopłacone grzywny.
Kontrole na granicy pod lupą
Zdarzenie to pokazuje, jak dokładnie niemieckie służby kontrolują osoby przekraczające granicę. Choć takie przypadki nie zdarzają się często, ta interwencja z pewnością należy do wyjątkowych.
se.pl