
Blisko rok temu rozpoczął się proces 45 lekarzy, którzy podpisali tzw. „List stu”. W szczycie pandemii COVID-19 sprzeciwiali się oni obowiązkowi noszenia maseczek, zachowywaniu dystansu społecznego i szczepieniom, które miały chronić przed wirusem. Sprawa jednak nie doczeka się rozstrzygnięcia – wszystko przez upływ terminu karalności przewinień zawodowych.
– Okręgowy Sąd Lekarski Dolnośląskiej Izby Lekarskiej robił wszystko, by sprawę merytorycznie rozstrzygnąć, ale krótkie ustawowe terminy uniemożliwiły dalsze prowadzenie postępowania – tłumaczy dr n. med. Jan Spodzieja, przewodniczący sądu. W ten sposób potwierdził wcześniejsze doniesienia o przedawnieniu sprawy „Listy stu”.
Zarzuty wobec medyków
Chodziło o ponad 100 lekarzy, którym lekarski rzecznik dyscyplinarny zarzucił rozpowszechnianie fałszywych informacji sprzecznych z wiedzą medyczną. Zdaniem władz samorządu lekarskiego działali oni na szkodę pacjentów i społeczeństwa, a konsekwencją mogło być nawet odebranie prawa do wykonywania zawodu.
– Podpisanie listu przedstawiało w nieprawdziwy sposób zarówno wyniki badań dotyczących szczepionek, jak i całą strategię walki z pandemią – mówił Paweł Wróblewski, ówczesny prezes Dolnośląskiej Izby Lekarskiej. Chodziło m.in. o nieprzestrzeganie dystansu i brak noszenia maseczek w przestrzeni publicznej.
Dolnośląski sąd rozpatrywał sprawy 45 lekarzy, pozostałe postępowania prowadzone były w Poznaniu i Gdańsku.
Przedawnienie nie oznacza „braku winy”
Zakończenie sprawy z powodu upływu terminu karalności nie oznacza, że propagowanie niebezpiecznych postaw przez lekarzy pozostaje bez konsekwencji w sensie etycznym czy społecznym. – Upływ terminu karalności uniemożliwia dalsze postępowanie wobec lekarzy i zmusza do formalnego rozstrzygnięcia – tłumaczy dr Spodzieja. – Orzeczenie nie oceniło zachowania lekarzy w świetle przepisów zawodowych ani norm etycznych, a jedynie stwierdziło, że zarzuty uległy przedawnieniu.
Informację o przedawnieniu sprawy jako pierwsze podało regionalne Polskie Radio.
Konsekwencje antyszczepionkowych postaw
Eksperci podkreślają, że szerzenie fałszywych informacji o szczepieniach niesie realne zagrożenie zdrowotne, zwłaszcza wśród dzieci, których rodzice rezygnują z obowiązkowych szczepień. – Rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat szczepionek to świadome wyrządzanie szkody całemu społeczeństwu – mówi Anna Szewczuk-Łebska, rzecznik Dolnośląskiego Oddziału NFZ. – Szczepionki ratują życie, i to jest podstawowa prawda. Każdy pacjent powinien przede wszystkim ufać ekspertom, a nie tym, którzy namawiają do ignorowania zasad ochrony zdrowia.