
Dwa lub trzy pączki zjedzone okazjonalnie nie przełożą się automatycznie na wzrost masy ciała ani rozwój otyłości – podkreślają naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Specjaliści zaznaczają jednak, że znaczenie ma to, co dzieje się później: powrót do zbilansowanej diety i codziennej aktywności fizycznej.
Dr Monika Maćków z Katedry Żywienia UPWr wskazuje, że jednorazowe odstępstwo od diety nie powinno istotnie obciążyć organizmu. Jej zdaniem dwa–trzy pączki lub kilka faworków w ciągu jednego dnia nie zamienią się od razu w tkankę tłuszczową, o ile kolejne dni przyniosą powrót do zdrowych nawyków. Dodatkowo włączenie ruchu – na przykład intensywnego spaceru – może pomóc zmniejszyć bilans kaloryczny.
Osobom dbającym o kaloryczność posiłków eksperci radzą wybierać pączki pieczone zamiast smażonych w głębokim tłuszczu. Choć różnią się smakiem, są mniej obciążające dla organizmu, zwłaszcza u osób, które powinny ograniczać potrawy smażone. W domowej wersji można używać mąki razowej oraz dżemów i marmolad o obniżonej zawartości cukru.
Z umiarem do słodkich wypieków powinny podchodzić osoby z problemami układu pokarmowego – m.in. z chorobą wrzodową, refluksem, schorzeniami wątroby – a także diabetycy. Dietetycy przypominają, że o kaloryczności decyduje nie tylko smażone ciasto, ale też nadzienie. Modne, bogate kremy – np. pistacjowe czy czekoladowe – znacząco zwiększają wartość energetyczną.
Średni pączek ważący 60–80 g dostarcza zwykle 250–400 kcal. Klasyczny z marmoladą to około 290–350 kcal, wersje z czekoladą mogą mieć nawet 400–500 kcal, natomiast mniejsze pączki pieczone – około 200 kcal. Według wyliczeń specjalistów, spalenie jednego pączka o wartości 300 kcal wymaga ok. 30–40 minut intensywnego biegania lub godziny szybkiego marszu.
Badacze przywołują też wyniki sondażu Opinia24, z którego wynika, że w tłusty czwartek 95 proc. Polaków sięga po pączki – łącznie nawet 88 mln sztuk. Najczęściej zjadane są trzy do pięciu pączków. Zdecydowana większość badanych preferuje tradycyjne wypieki z nadzieniem różanym.
Tradycja tłustego czwartku sięga czasów pogańskich i była związana ze świętowaniem końca zimy. W Polsce dzień ten rozpoczyna ostatni tydzień karnawału – dawnych zapustów – i od wieków wiąże się z obfitym jedzeniem przed okresem postu.
dziennikwschodni.pl