
Obfite zbiory grzybów przyciągnęły do lasów w Łódzkiem wielu miłośników grzybobrania. Niestety, nie wszyscy wykazują rozwagę, co czasem prowadzi do zaginięć. Ostatnio policja musiała interweniować w przypadku dwóch grzybiarzy, z których jeden miał sporo szczęścia. Po długim błądzeniu po lesie natrafił nagle na drogę krajową i tylko przypadek uratował go przed potrąceniem.
Mowa o 67-letnim mężczyźnie z gminy Drzewica w powiecie opoczyńskim, który w środę 2 października udał się na grzyby z żoną. Ze względu na swoje problemy zdrowotne postanowiono, że on zostanie w lesie pod drzewem, podczas gdy jego żona po zbieraniu grzybów miała wrócić po niego. Kiedy o godzinie 10 kobieta dotarła do umówionego miejsca, męża nie zastała. Szukała go bezskutecznie, aż w końcu około godziny 17 powiadomiła policję.
Rozpoczęły się intensywne poszukiwania, w które zaangażowani byli funkcjonariusze oraz strażacy z Łodzi, Opoczna i Piotrkowa Trybunalskiego, dysponujący quadami i dronami z kamerami termowizyjnymi. Mimo to, 67-latek przez długi czas pozostawał niezauważony. Przełom nastąpił dopiero o godzinie 18:30, kiedy to słabnący mężczyzna, poruszający się o lasce, pokonał kilkanaście kilometrów. W miejscowości Ossa wyszedł na drogę krajową Radom-Inowłódz, gdzie ledwo uniknął potrącenia przez samochód.
– Mężczyzna cudem uniknął wypadku. Kierowca, 53-letni mieszkaniec Radomia, dostrzegł go tuż przed wyprzedzaniem ciężarówki. Zatrzymał się, zaopiekował seniorem i przewiózł go do miejscowości Poświętne, a następnie powiadomił policję – informuje podkomisarz Barbara Stępień, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Opocznie.
Drugim poszukiwanym był 77-letni mieszkaniec Łodzi, który tego samego dnia przyjechał na grzyby do lasów w okolicach Róży w gminie Dobroń. Był tam już wcześniej, więc miał nadzieję, że się nie zgubi. Jednak tym razem sytuacja się zmieniła.
– Tuż po godzinie 12 dyżurny w Pabianicach otrzymał zgłoszenie o zagubionym w lesie 77-latku. Na szczęście miał telefon i zdołał zadzwonić na numer alarmowy z prośbą pomoc. Wkrótce na miejscu pojawiła się ekipa dzielnicowych z Hermanowa. Zgubiony grzybiarz, próbując odnaleźć drogę, natrafił na oznakowany słupek, który pozwolił określić jego lokalizację – wyjaśnia podkomisarz Agnieszka Jachimek, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach.
Dodaje, że senior był zmęczony i przestraszony, ale nie wymagał pomocy medycznej.
dzienniklodzki.pl