Tragedia w Puławach. W mieszkaniu znaleziono ciała młodego małżeństwa

Fot. Depositphotos
Zdjęcie ilustracyjne.

Dramatyczne odkrycie w jednym z mieszkań w Puławach. Policjanci i strażacy, po zgłoszeniu od rodziny o braku kontaktu z małżeństwem, siłowo weszli do lokalu. W środku znaleziono ciała 28-letniego mężczyzny i jego 29-letniej żony. Okoliczności ich śmierci wyjaśnia prokuratura.

Interwencja służb została podjęta po zgłoszeniu od członka rodziny jednej z ofiar. Jak poinformował prok. Marcin Kozak z Prokuratury Okręgowej w Lublinie, z małżeństwem od pewnego czasu nie było kontaktu. Dodatkowo 28-latek nie stawił się w pracy, co wzbudziło niepokój bliskich.

Policjanci, wspólnie ze strażakami, podjęli decyzję o siłowym wejściu do mieszkania. W środku ujawniono ciała dwojga młodych ludzi.

Śledczy badają okoliczności tragedii

Jak przekazał prokurator, małżeństwo było około roku po ślubie i niedawno wróciło z wakacji.

Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, iż 28-latek miał pozbawić życia swoją 29-letnią żonę, a następnie odebrać sobie życie. Prokuratura podkreśla jednak, że jest to wstępna hipoteza, a śledztwo nadal trwa. Badane są również inne możliwe wersje wydarzeń.

Zaplanowano sekcję zwłok

Ciała zostały zabezpieczone do badań. Sekcja zwłok ma zostać przeprowadzona najprawdopodobniej w poniedziałek lub wtorek. Jej wyniki mają pomóc w ustaleniu dokładnych przyczyn śmierci, rodzaju obrażeń oraz orientacyjnego czasu zgonu.

W najbliższych dniach śledczy planują również przesłuchania członków rodziny i znajomych zmarłych. Na obecnym etapie postępowania motyw oraz dokładny przebieg zdarzenia pozostają nieznane.

wydarzenia.interia.pl

Ukradł auto znajomego i utknął w błocie. Miał blisko 3 promile alkoholu

Młody bocian nie doleciał do gniazda. Strażacy pomogli wrócić mu do rodziny

Po 10 latach usłyszał zarzuty o napady na stację paliw. Sąd go uniewinnił

Zasłabł za kierownicą w tunelu w Świnoujściu. Reakcja innych kierowców uratowała sytuację

Tragiczny wypadek pod Toruniem. Nie zauważył drzewa na jezdni