
Mężczyzna z Wałbrzycha został uniewinniony od zarzutów dotyczących trzech napadów rabunkowych na dawną stację paliw Statoil przy ul. Wrocławskiej. Do przestępstw miało dojść jesienią 2015 roku, jednak akt oskarżenia trafił do sądu dopiero po dekadzie. Wyrok Sądu Okręgowego w Świdnicy nie jest jeszcze prawomocny.
Według prokuratury oskarżony miał dopuścić się trzech napadów z użyciem pistoletu hukowego we wrześniu, październiku i listopadzie 2015 roku. Mężczyzna od początku nie przyznawał się do winy i konsekwentnie zaprzeczał wszystkim zarzutom.
Jak podkreśla reprezentujący go adwokat Jacek Jankowski, sąd po przeprowadzeniu postępowania dowodowego uznał, że w sprawie pozostały istotne i nieusuwalne wątpliwości, które musiały zostać rozstrzygnięte na korzyść oskarżonego.
Zatrzymanie po 10 latach
Mężczyzna został zatrzymany dopiero pod koniec 2025 roku. Policjanci pojawili się w jego domu wcześnie rano, tuż przed świętami Bożego Narodzenia, skuli go kajdankami i przewieźli do komendy.
Jak przekonuje obrońca, przez cały okres od zdarzeń jego klient mieszkał w Wałbrzychu, legalnie pracował, nie popadł w konflikt z prawem i prowadził ustabilizowane życie rodzinne.
Sam oskarżony podkreśla, że był stałym klientem stacji paliw, ponieważ mieszkał zaledwie około 200 metrów od niej.
– Musiałbym być nienormalny, żeby napadać na stację, na której regularnie robiłem zakupy i gdzie znała mnie obsługa – mówił po ogłoszeniu wyroku.
Świadkowie nie rozpoznali oskarżonego
Kluczowym elementem procesu były zeznania świadków. Jak wskazuje obrona, podczas rozpraw żaden z pokrzywdzonych nie rozpoznał jednoznacznie oskarżonego.
Jedna z pracownic stacji, która przed laty formalnie wskazała podejrzanego podczas okazania, zeznała przed sądem, że obecnie nie kojarzy jego twarzy. Pozostali świadkowie również przyznawali, że po upływie dekady pamiętają przebieg wydarzeń jedynie bardzo ogólnie lub nie są w stanie wskazać sprawcy.
Była opinia biegłego i zabezpieczone przedmioty
W sprawie wykorzystano również opinię biegłego z zakresu antropologii dotyczącą nagrań z monitoringu. Wynikało z niej, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż osobą widoczną na nagraniach był oskarżony. Opinia nie przesądzała jednak o jego tożsamości.
Podczas przeszukania mieszkania policjanci zabezpieczyli m.in. czarny płaszcz, pistolet hukowy, zegarek i łańcuszek z krzyżykiem. Nie odnaleziono natomiast kaszkietu, który według świadków był charakterystycznym elementem ubioru sprawcy podczas wszystkich trzech napadów.
Obrońca argumentował, że same przedmioty nie mogą stanowić dowodu sprawstwa, ponieważ są powszechnie dostępne i używane przez wiele osób.
Prokuratura analizuje uzasadnienie
Wyrok Sądu Okręgowego w Świdnicy zapadł w lipcu 2026 roku i nie jest prawomocny. Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu wystąpiła już o jego pisemne uzasadnienie.
Jak przekazała zastępca Prokuratora Rejonowego w Wałbrzychu Agata Kos, decyzja o ewentualnym wniesieniu apelacji zostanie podjęta po analizie uzasadnienia sądu. Śledczy nie ujawniają powodów powrotu do sprawy po wielu latach, wskazując, że postępowanie nadal trwa.
gazetawroclawska.pl