
Nietypowy sposób dochodzenia należności zastosowała Karczma Młynówka w Łękach koło Kęt. Właściciele lokalu poinformowali, że po zorganizowaniu przyjęcia komunijnego dla dwóch klientek nie otrzymali pełnej zapłaty. Gdy próby kontaktu okazały się bezskuteczne, zdecydowali się opublikować w mediach społecznościowych dane kobiet. Wkrótce po publikacji część należności została uregulowana.
Według relacji restauracji klientki wybrały najbardziej rozbudowany pakiet komunijny wraz z dodatkowymi usługami. Problem pojawił się na etapie rozliczenia – kontakt z organizatorkami przyjęcia miał się urwać, a należność przez dłuższy czas pozostawała nieopłacona.
W odpowiedzi właściciele lokalu zamieścili w internecie wpis zawierający dane klientek, licząc, że publiczna presja skłoni je do uregulowania zobowiązania. Jak przekazano, niedługo po publikacji na konto restauracji wpłynęła część pieniędzy, a właściciele otrzymali deklarację, że pozostała kwota również zostanie zapłacona. Jednocześnie poproszono o usunięcie wpisu z danymi.
Sprawa ponownie zwróciła uwagę na coraz częściej spotykane praktyki przedsiębiorców, którzy publikują wizerunki lub dane osób podejrzewanych o kradzieże, oszustwa czy nieuregulowanie należności. Podobne sytuacje miały miejsce już wcześniej, gdy właściciele sklepów lub lokali gastronomicznych udostępniali zdjęcia z monitoringu lub informacje o klientach, licząc na szybsze rozwiązanie problemu.
Eksperci przypominają jednak, że takie działania mogą wiązać się z konsekwencjami prawnymi. Wizerunek oraz dane osobowe podlegają ochronie, a ich rozpowszechnianie co do zasady wymaga odpowiedniej podstawy prawnej. Dotyczy to również zdjęć umożliwiających identyfikację konkretnej osoby.
Polskie przepisy przewidują także ograniczenia dotyczące publikowania danych i wizerunku osób, wobec których prowadzone są postępowania karne. W wielu przypadkach upublicznienie takich informacji wymaga zgody sądu, prokuratora lub samej zainteresowanej osoby.
Prawnicy zwracają uwagę, że przedsiębiorca decydujący się na samodzielne publikowanie danych lub zdjęć domniemanego sprawcy działa na własne ryzyko. Osoba, której dobra osobiste zostały naruszone, może domagać się usunięcia materiałów, przeprosin, a nawet odszkodowania lub zadośćuczynienia. Jednocześnie wielu właścicieli firm tłumaczy podobne działania bezsilnością wobec długotrwałych procedur i trudności z odzyskaniem należnych pieniędzy.
gazetakrakowska.pl