
W gorący dzień doszło w Krakowie do dramatycznej sytuacji. Mężczyzna chory na nowotwór został uwięziony w karetce, która miała go zawieźć do hospicjum. Według niektórych informacji, leżał tam przez niemal godzinę, według innych tylko przez 15 minut. Ratownicy czekali na zapasowe kluczyki, a syn pacjenta zdecydował się wybić szybę w ambulansie, aby otworzyć pojazd.
To zdarzenie, które miało miejsce w ubiegłym tygodniu, zostało opisane przez Radio ZET. Mieszkańcy jednego z krakowskich osiedli poinformowali reporterów, że kierowca przypadkowo zatrzasnął drzwi auta razem z kluczykami. W karetce znajdował się pacjent, a na zewnątrz panował upał, temperatura wynosiła prawie 30 stopni Celsjusza. Pacjenta mieli przewieźć do hospicjum pracownicy firmy EMERGENCY24. Mimo prób otwarcia drzwi, udało im się to dopiero po tym jak syn pacjenta wybił szybę.
Właściciel firmy potwierdził zdarzenie, ale twierdził, że pacjent był zamknięty w karetce tylko przez 15 minut. Przyznał się do odpowiedzialności za sytuację i zadeklarował podjęcie działań zaradczych. Firma EMERGENCY24 nie posiadała zgody na używanie sygnałów dźwiękowych, ale w konkretnym przypadku postanowiono jechać na sygnale ze względu na stan pacjenta.
gazetakrakowska.pl