
Od marca 2025 roku wysokość świadczenia wzrosła do 1 878 zł dla osób trwale niezdolnych do pracy oraz do 1 409 zł dla tych, którzy są częściowo niezdolni. Rentę mogą otrzymać osoby, które nie mogą pracować z powodu przewlekłego nadużywania alkoholu. Jednak sama chęć picia alkoholu nie wystarczy – alkohol musi spowodować poważne uszkodzenia zdrowia, takie jak uszkodzenie wątroby czy trzustki, aby renta została przyznana.
Życie osób uzależnionych od alkoholu nie jest łatwe – rentę z tego tytułu otrzymuje tylko około 3 tys. osób, a wydatki budżetowe na ten cel wynoszą 50 mln zł.
Przechodząc do poważniejszych liczb, w Polsce mamy od 4 do 5 milionów osób uzależnionych od alkoholu oraz ryzykownie pijących. Eksperci szacują, że około 1–1,2 miliona osób powinno już teraz przejść terapię, jednak tylko 15 proc. z nich podejmuje leczenie. W efekcie “negatywne skutki społeczne wynikające z alkoholizmu” dotykają około 12 milionów Polaków. Są to osoby, które nie wiedzą, kiedy znajdą ojca w rowie lub matkę pijącą na wersalce, a także ci, którzy mogą doświadczyć przemocy ze strony uzależnionych bliskich. Z innych badań wynika, że 7,3 proc. dorosłych Polaków (około 2,31 miliona) miało w przeszłości problemy związane z alkoholem, a prawie 2 proc. wciąż zmaga się z tym nałogiem.
Podsumowując – jeśli wszyscy Polacy, którzy powinni się leczyć z alkoholizmu, ubiegali się o rentę, roczne wydatki na ten cel wyniosłyby 27 miliardów złotych.
gazetapomorska.pl