
Wraz z intensywnymi opadami deszczu przyszło ochłodzenie. Czy pogoda jest stabilna? W pewnym sensie – tak. Choć z pewnością nie przypomina tej z wakacyjnych folderów. Szczególnie rozczarowani mogą czuć się turyści wypoczywający nad Bałtykiem. Miłośnicy opalania, kąpieli w morzu i wylegiwania się na ciepłym piasku muszą tymczasowo pożegnać się z ulubionymi atrakcjami. Tegoroczne lato – przynajmniej na razie – dalekie jest od gorących standardów.
Już w maju przyszła fala zimna, która zdominowała kraj. Wiosna, zamiast radosna i słoneczna, okazała się krótka i mało spektakularna. Zamiast ciepłych mas powietrza znad południa Europy, nadciągnęło do nas zimne powietrze arktyczne. Pogoda była dynamiczna – częste opady, niskie temperatury i wrażenie przedłużonej zimy. Maj okazał się jednym z najchłodniejszych w ostatnich latach. Czerwiec nie przyniósł poprawy – po krótkich przebłyskach słońca znów przyszła fala szarości i deszczu. Lipiec? Niewiele lepszy. Pogoda bardziej przypomina jesień niż środek wakacji. Spacerując, częściej sięgamy po kurtkę przeciwdeszczową niż okulary przeciwsłoneczne.
Jest jednak pewien plus: geosmina – charakterystyczny zapach po deszczu – koi nerwy i działa uspokajająco, szczególnie w otoczeniu przyrody.
Burze jak z gotującej się zupy
W ostatnim czasie w Polsce pojawiają się różnorodne burze – jedne krótkotrwałe, inne intensywne i długie. Czasem widzimy błyskawice, innym razem tylko słyszymy grzmoty. Burze dzielą się na frontowe – powstające na styku różnych mas powietrza – oraz wewnątrzmasowe, typowe dla wilgotnych i gorących mas powietrza latem.
Jak tłumaczy Agnieszka Harasimowicz, synoptyk IMGW-PIB:
– Ostatnie burze na Pomorzu powstały w masie powietrza, która sprzyja tworzeniu się konwekcji, czyli pionowych ruchów powietrza. To jak gotująca się zupa – mamy wilgoć, podgrzewające temperatury, a dokładne miejsce „bulgotu”, czyli wyładowań, jest trudne do przewidzenia.
W ostatnich dniach internet obiegły zdjęcia imponujących wałów szkwałowych – spektakularnych formacji burzowych. Jak wyjaśnia synoptyk:
– Tworzą się, gdy komórki burzowe są bardziej zorganizowane. Mogą wyglądać malowniczo, ale bywają groźne. Czasem powstają z nich trąby powietrzne, których w Polsce jest coraz więcej.
Polska pogodowo podzielona
Wyraźnie widać podział pogodowy między północą a południem kraju. Na północy – chłodniej i spokojniej, na południu – więcej burz i wyższe temperatury. Głównym czynnikiem chłodzącym Pomorze jest Bałtyk. Jak wyjaśnia Harasimowicz:
– Morze wciąż nie zdążyło się nagrzać po zimnym maju. Temperatura wody wynosi obecnie około 18°C. To sprawia, że nadmorski klimat jest wyraźnie chłodniejszy niż w głębi kraju.
Najbliższe dni nie przyniosą przełomu – do przyszłego wtorku nie prognozuje się ustabilizowania pogody. Czeka nas tydzień z niżami, deszczem i lokalnymi burzami. W czwartek w wielu regionach temperatura może nie przekroczyć 20°C. Krótkie ocieplenie możliwe jest w niedzielę i poniedziałek – nawet do 31°C na południu i 28°C na Pomorzu – ale potem wraca chłód.
Pogodowy chaos i zmiany klimatu
Tegoroczne lato charakteryzuje się ogromną zmiennością – częste wahania temperatur, gwałtowne burze, ulewy, silny wiatr. Niektórzy porównują je raczej do wiosennego kwietnia niż letniego lipca.
– Taki przebieg lata pamiętają starsze pokolenia – mówi Harasimowicz. – Dawniej dominowała zachodnia cyrkulacja powietrza, która przynosiła zmienną pogodę. Dziś coraz częściej obserwujemy cyrkulację południkową i napływ gorących mas powietrza z południa.
Zmiany klimatu nie ograniczają się jedynie do wzrostu temperatur. Obejmują też większe anomalie i ekstremalne zjawiska pogodowe. Przebudowie ulegają m.in. prądy strumieniowe, które wpływają na rozkład mas powietrza. To oznacza, że zjawiska pogodowe stają się trudniejsze do przewidzenia i bardziej gwałtowne.
Według długoterminowych prognoz IMGW-PIB, sierpień ma być suchy i bardzo ciepły – ze średnią temperaturą powyżej normy. Choć może być mniej dni burzowych, pojedyncze incydenty mogą być intensywne – z krótkimi, ale bardzo obfitymi opadami deszczu. W miastach grożą wtedy lokalne podtopienia i tzw. powodzie błyskawiczne.
Jak sobie radzić?
Eksperci apelują, by dostosować się do zmieniającego się klimatu i zadbać o komfort oraz bezpieczeństwo. Warto zainwestować w ciemne rolety, gromadzić deszczówkę, ograniczać zużycie wody i sadzić roślinność wokół domu.
– Rośliny chłodzą otoczenie, dają cień, filtrują powietrze i zatrzymują wodę. Dzięki nim miasta są chłodniejsze, a przestrzeń bardziej zrównoważona – mówi Harasimowicz.
To kolejny rok, w którym nie odwołano ostrzeżeń o suszy hydrologicznej. Polska boryka się z coraz większymi problemami z dostępem do wody. Jeśli nie zmienimy swoich nawyków, skutki zmian klimatycznych będą coraz bardziej dotkliwe.
dziennikbaltycki.pl