Tragedia w Galerii Podolany w Poznaniu. Zginęły papugi. Właściciel obiektu obwinia służby, strażacy tłumaczą swoje decyzje

Fot. Depositphotos
Zdjęcie ilustracyjne.

W niedzielny wieczór 12 października wybuchł pożar w Galerii Podolany przy ul. Strzeszyńskiej w Poznaniu. Ogień, który początkowo objął sklep „Chata Polska”, szybko rozprzestrzenił się na kolejne części budynku – w tym na papugarnię Kakadu, przychodnię i placówkę pocztową. Strażacy walczyli z żywiołem przez całą noc, jednak zwierząt nie udało się uratować.

„Widziałem, jak papugi płoną. To był koszmar”

Około godziny 21 jeden ze świadków otrzymał informację, że galeria płonie. – Moja córka od razu zaczęła płakać i pytać, co z papugami. Pojechałem tam, żeby ostrzec służby, że w środku są żywe zwierzęta – opowiada mężczyzna.

Na miejscu zobaczył chaos i płomienie. Razem z właścicielem galerii, Hubertem Szymańskim, około 21:30 poinformowali ratowników, że w jednym z lokali przebywają papugi. – Krzyczeliśmy: ratujcie zwierzęta! Ale nikt nie reagował. Przez dwadzieścia minut prosiliśmy, żeby ktoś poszedł od strony papugarni. Bez skutku – relacjonuje świadek.

Właściciel galerii twierdzi, że był gotów wskazać bezpieczne dojście do pomieszczenia z ptakami, ale nie dopuszczono go do akcji. – Mówiłem, z której strony można wejść i jak wybić jedno okno, żeby uratować zwierzęta. Zamiast współpracy, spotkałem się z krzykami i groźbami ze strony policji. Spisywali mnie, zamiast działać. To była bezradność w najczystszej postaci – mówi Hubert Szymański w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim”.

W papugarni przebywało około 70 ptaków egzotycznych, które zginęły wskutek zaczadzenia i ognia.

Strażacy odpowiadają: „Ryzyko wejścia do środka było zbyt duże”

Według relacji straży pożarnej sytuacja była bardzo trudna. – Informacje o obecności papug pojawiały się, ale były nieprecyzyjne. W tamtym momencie kluczowe było zabezpieczenie ratowników i powstrzymanie rozprzestrzeniania się ognia – tłumaczy Marcin Tecław, oficer prasowy poznańskiej straży pożarnej.

Podkreśla, że wejście do wnętrza galerii w pierwszej fazie pożaru byłoby skrajnie niebezpieczne, ponieważ groziło gwałtownym rozgorzeniem i odcięciem drogi ewakuacji dla samych strażaków. Z tego powodu działania prowadzono głównie z zewnątrz.

– Zawsze analizujemy nasze akcje. W każdej interwencji są elementy, które z czasem można by zrobić inaczej. Jednak oceny formułowane przez osoby postronne nie zawsze odzwierciedlają realne zagrożenie, z jakim mierzyli się ratownicy – dodaje Tecław.

Około godziny 3:00 w nocy udało się zlokalizować źródło ognia, a nad ranem rozpoczęto dogaszanie pogorzeliska. Nikt z ludzi nie ucierpiał, choć straty materialne są znaczne.

Emocje po tragedii i zapowiedź analizy akcji

Właściciel galerii nie kryje żalu i rozgoryczenia. – Nie spałem całą noc. To była tragedia, której można było uniknąć. Wystarczyło jedno wybite okno i odrobina chęci. Zamiast ratować zwierzęta, skupiono się na formalnościach – mówi Szymański.

Z kolei Artur Kosonowski, radny osiedla Podolany, uważa, że fala krytyki wobec strażaków jest przesadzona. – Gdy przyjechałem na miejsce około 21:30, płomienie były już ogromne. Trudno byłoby ratować papugi, nie narażając życia ludzi. Nie można wymagać, by strażacy ryzykowali własne życie dla zwierząt – komentuje.

Straż pożarna zapowiada szczegółową analizę przebiegu akcji. W ramach wewnętrznej procedury zostanie odtworzona pełna korespondencja radiowa i chronologia działań.
– Jeśli prokuratura nie wprowadzi ograniczeń, wyniki tej analizy zostaną upublicznione – zapewnia Marcin Tecław z poznańskiej straży pożarnej.

gloswielkopolski.pl

Kleszcze „wybierają” grupę krwi? Naukowcy wskazują na zaskakującą zależność

Tragiczny pożar. Nie żyją trzy osoby, prokuratura bada przyczyny

Około 200 Polaków utknęło w Omanie. Samolot zawrócony po ataku drona

Awantura zakończona atakiem nożem. 33-latek z gminy Kościan w areszcie

Bociany ruszyły do Polski, ale ślad po nich zaginął. Co się dzieje na trasie przelotu?

Narkolaboratorium i plantacja pod Toruniem. Maciej Z. walczy o uchylenie wyroku

Benzyna po 9 zł? Sprawdzamy nastroje na Pomorzu – kierowcy zachowują spokój

Śmiertelna interwencja w Bytomiu. 39-latek zaatakował policjantów szablami

Śmiertelny wypadek podczas prac leśnych

Tak wysokich stawek u stomatologów w Łodzi jeszcze nie notowano!

Coraz bliżej otwarcia Parku Mieszczańskiego na Kępie Mieszczańskiej we Wrocławiu

Nowatorskie leczenie raka krtani w Bełchatowie. Pacjent odzyskuje możliwość mówienia

Martwa foka dryfowała na krze w rejonie Świnoujścia

Tragiczny wypadek w Beskidach Niskich. Turystka zginęła po upadku ze zbocza Lackowej

Niebezpieczna fabryka “śmierci” tuż obok placu zabaw. CBŚP rozbiło laboratorium narkotyków w Lubiatówku

Dramatyczne sceny w Wodzisławiu Śląskim. Pijany kierowca wjechał pod pociąg i uciekł z miejsca wypadku

Wyciek oleju rzepakowego w Małaszewiczach. Na miejscu pracowało 17 strażaków

Mobilne PSZOK-i ruszą wiosną w Bydgoszczy

Tragedia w Ostrowie Wielkopolskim. Nie żyje kilkumiesięczne dziecko

Nocna akcja w Tychach: wielogodzinna akcja i negocjacje

Ultrarzadka choroba dotyka także dzieci w Polsce. Trwają prace nad pionierską terapią

Tragiczny wypadek w Bielsku. Nie żyje kilkuletnie dziecko

Brutalne pobicie w pasażu Niepolda we Wrocławiu. Policja publikuje wizerunek podejrzanego

Na Podhalu uczą fachu strzyżenia owiec. Pierwszy taki kurs przyciągnął tłumy

Brutalne zabójstwo w Sosnowcu. Dwóch mężczyzn z zarzutami śmierci 60-latka

Pracownicy mają dość, żądają podwyżek. Narasta spór u największego pracodawcy w Polsce

618 mln zł dla Kolei Dolnośląskich. Unijne wsparcie napędza rozwój regionalnej kolei

Nocne dachowanie w powiecie poddębickim. Dwie osoby trafiły do szpitala

Podwójne morderstwo w Kadłubie