
Zdjęcie ilustracyjne.
Idziesz spokojnie chodnikiem i nagle czujesz silny podmuch powietrza tuż przy twarzy. To osoba pędząca na hulajnodze elektrycznej, która mija cię dosłownie o centymetry. Chwilę później widzisz, jak slalomem omija kolejnych pieszych — bez ostrzeżenia, bez kasku, za to z dużą prędkością. Czujesz ulgę, że tym razem obok nie było twojego dziecka ani psa. Niestety, nie każdy ma tyle szczęścia.
Statystyki są niepokojące — każdego dnia dochodzi średnio do trzech wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych. W ubiegłym roku odnotowano ich blisko 1200, czyli o ponad 50 procent więcej niż rok wcześniej.
Choć hulajnoga elektryczna to wygodny i szybki środek transportu — pozwala ominąć korki i łatwo przesiąść się do komunikacji miejskiej — jej bezpieczne użytkowanie wymaga przestrzegania zasad. Kluczowe są: odpowiednia prędkość, jazda w pojedynkę oraz stosowanie kasku ochronnego.
Skąd bierze się zagrożenie? Problemem jest przede wszystkim brawura. Wielu użytkowników przekracza dozwoloną prędkość, korzysta z pojazdów o niedozwolonych parametrach i rezygnuje z podstawowych środków ochrony. Tymczasem niewielkie koła i ograniczona stabilność hulajnogi sprawiają, że nawet drobna nierówność czy mokra nawierzchnia mogą zakończyć się groźnym upadkiem. W takich sytuacjach szczególnie narażona jest głowa — a urazy bywają tragiczne.
Niebezpieczne są także zachowania na chodnikach i w zatłoczonych miejscach. Szybka jazda wśród pieszych, dodatkowo przy rozproszeniu uwagi przez telefon lub słuchawki, stwarza realne zagrożenie dla innych.
Przykłady z ostatnich miesięcy pokazują, jak poważne mogą być konsekwencje:
- W Lublinie 26-letnia kobieta przewróciła się podczas gwałtownego hamowania na kostce brukowej. Zmarła w szpitalu.
- W Błoniu dwóch mężczyzn jadących jedną hulajnogą zginęło po potrąceniu przez ciężarówkę.
- Na Śląsku znaleziono ciało 12-letniego chłopca — obok leżała hulajnoga, a dziecko miało poważne obrażenia głowy.
- W Jarosławiu 17-latek bez kasku uderzył głową o jezdnię po utracie kontroli nad pojazdem.
- W gminie Rokietnica 14-latka przewróciła się podczas jazdy — również bez kasku.
- W Elblągu 13-latek na zbyt szybkiej hulajnodze potrącił 6-letnie dziecko. Obaj nie mieli kasków.
- W Białym Dunajcu 11-latek przeleciał przez kierownicę i sunął po asfalcie — nagranie z monitoringu pokazuje, jak niewiele brakowało do tragedii.
Eksperci podkreślają, że kluczowa jest edukacja i odpowiedzialność wszystkich uczestników ruchu drogowego. Nadinspektor Roman Kuster zwraca uwagę, że bezpieczeństwo zależy od przestrzegania przepisów i wzajemnego szacunku. Wprowadzone regulacje zobowiążą dzieci i młodzież poniżej 16. roku życia do noszenia kasków podczas jazdy m.in. na hulajnogach elektrycznych.
Również działania edukacyjne odgrywają istotną rolę. Kampania „Mistrzu, pomyśl” prowadzona przez PZU ma na celu zwiększenie świadomości zagrożeń i promowanie odpowiedzialnych postaw wśród użytkowników jednośladów. Jak podkreślają przedstawiciele firmy, bezpieczeństwo na drodze to wspólna odpowiedzialność — niezależnie od tego, czy jedziemy samochodem, rowerem czy hulajnogą.
Hulajnoga elektryczna może być wygodnym środkiem transportu, ale tylko wtedy, gdy korzystamy z niej rozsądnie. W przeciwnym razie staje się zagrożeniem — nie tylko dla użytkownika, ale i dla wszystkich wokół.
se.pl