
Wprowadzenie od 1 stycznia 2026 r. Strefy Czystego Transportu w Krakowie zaczyna mocno odbijać się na rynku samochodów używanych. Czytelnicy zwracają uwagę, że pojazdy niespełniające wymogów strefy tracą na wartości w błyskawicznym tempie, a znalezienie kupca graniczy z cudem. Podobne sygnały płyną z krakowskich komisów.
Jak mówią sprzedawcy, auta, które nie mogą swobodnie poruszać się po mieście, wystawiane są za kwoty porównywalne z ceną przeciętnego smartfona — i mimo to zainteresowanie jest znikome.
Stare auta skazane na złom?
Posiadacze kilkunastoletnich samochodów wskazują, że problem narasta od jesieni, a po Nowym Roku sytuacja stała się jeszcze trudniejsza. Nawet znaczne obniżki cen nie pomagają.
Jeden z kierowców opisuje, że od dłuższego czasu bezskutecznie próbuje sprzedać Toyotę Yaris z 2007 r. z silnikiem Diesla. W jego ocenie w Krakowie takie auto jest dziś praktycznie „niewyjezdne”, bo nowy właściciel musiałby płacić za każdy wjazd do miasta. Próby sprzedaży w dalszych regionach też nie są łatwe — kupujący obawiają się, że podobne strefy wkrótce pojawią się także w innych miastach.
Efekt? Albo brak jakichkolwiek ofert, albo propozycje na poziomie symbolicznych kwot.
Sytuację potwierdzają komisy. W jednym z nich przyznają, że nadal przyjmują takie pojazdy, ale coraz częściej zastanawiają się nad rezygnacją, bo ich dalsza odsprzedaż staje się niemal niemożliwa. Początek roku i tak jest słabszym okresem w handlu używanymi autami, a w przypadku modeli niespełniających norm SCT zainteresowanie spadło niemal do zera. Szansą bywa sprzedaż do miejsc, gdzie stref nie ma, ewentualnie za granicę, choć i tam popyt wyraźnie osłabł.
Jako przykład podawany jest benzynowy Volkswagen Garbus z 2001 r., oferowany za 2800 zł. Auto jest sprawne i w dobrym stanie technicznym, ale brak możliwości wjazdu do strefy skutecznie odstrasza kupujących. Sprzedawca żartobliwie sugeruje nawet skup takich pojazdów „na kilogramy”, jednak przyznaje, że w praktyce wiele z nich może faktycznie trafić na złom.
Dyskusja w sieci: spór o wpływ SCT na ceny
Temat rozgrzewa też internetowe fora motoryzacyjne. Część kierowców uważa, że to właśnie SCT doprowadziła do gwałtownego spadku cen i problemów ze sprzedażą — szczególnie diesli. Inni twierdzą jednak, że rynek aut używanych już wcześniej wyhamował, a spadek wartości to naturalny proces związany z wiekiem i stanem pojazdu. Ich zdaniem dobrze utrzymany samochód wciąż znajdzie nabywcę, choć niekoniecznie w Krakowie.
Pojawiają się również głosy, że miasto powinno rozważyć rekompensaty dla mieszkańców, których auta straciły na wartości. Niektórzy sugerują nawet możliwość pozwu zbiorowego. Urząd Miasta Krakowa został zapytany, czy rozważa jakiekolwiek formy odszkodowań.
Zasady SCT w Krakowie
Od początku 2026 r. bez opłat do miasta mogą wjeżdżać samochody benzynowe spełniające minimum normę Euro 4 (lub wyprodukowane od 2005 r.) oraz diesle z normą co najmniej Euro 6 (lub od 2014 r.; dla ciężarówek i autobusów – od 2012 r.).
Mieszkańcy Krakowa, którzy kupili auto przed przyjęciem uchwały o strefie (do 25 czerwca 2025 r.), są z tych zasad zwolnieni.
Kierowcy spoza miasta, posiadający pojazdy niespełniające norm, mogą jeszcze czasowo wjeżdżać do SCT za opłatą — rozwiązanie to ma obowiązywać do końca 2028 r.
Opłaty za wjazd
Dostępne są trzy formy płatności:
- stawka godzinowa – 2,50 zł za godzinę,
- opłata dzienna (odpowiednik kilku godzin postoju),
- abonament miesięczny dla osób regularnie dojeżdżających.
Po 31 grudnia 2028 r. możliwość wykupienia wjazdu dla aut niespełniających norm ma zostać całkowicie zniesiona. Do strefy będą mogły wjeżdżać wyłącznie pojazdy spełniające wymagania emisji, z wyjątkiem ustawowych zwolnień.
gazetakrakowska.pl