
Do niecodziennego incydentu doszło na skrzyżowaniu ul. Karolewskiej i al. Włókniarzy, w rejonie wiaduktów i Dworca Kaliskiego w Łodzi. Zirytowana kobieta zablokowała ruch czterech tramwajów, idąc przed jednym ze składów po torowisku.
Tramwaj zatrzymał się na przystanku, pasażerowie wysiedli i wsiedli, a motorniczy zamknął drzwi i rozpoczął jazdę. W tym momencie na przystanek dobiegła 42-letnia łodzianka, która chciała jeszcze wsiąść. Jak przekazała policja, drzwi nie zostały ponownie otwarte, ponieważ pojazd był już w ruchu.
Kilkaset metrów marszu po torach
Sytuacja wywołała u kobiety gwałtowną reakcję. Najpierw zaczęła wyzywać motorniczego, a następnie usiadła przed tramwajem. Po chwili wstała i zaczęła iść torowiskiem w kierunku ul. 6 Sierpnia. Tramwaj poruszał się za nią bardzo wolno, a wkrótce utworzył się zator obejmujący cztery składy.
Motorniczy wezwał nadzór ruchu MPK, jednak 42-latka ignorowała polecenia i kontynuowała marsz. Dopiero interwencja policji zakończyła protest – funkcjonariusze sprowadzili kobietę z torów.
Sprawa trafi do sądu
Jak poinformowała asp. Kamila Sowińska z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi, wobec kobiety zostanie skierowany do sądu wniosek o ukaranie za tamowanie i utrudnianie ruchu. Za takie wykroczenie grozi kara ograniczenia wolności lub wysoka grzywna.
42-latka przyznała w rozmowie z policjantami, że miała świadomość popełniania wykroczenia. Tłumaczyła, że poczuła się urażona zachowaniem motorniczego.
dzienniklodzki.pl