
Zdjęcie ilustracyjne.
Wojna na Bliskim Wschodzie zaczyna wywoływać skutki znacznie wykraczające poza wzrost cen paliw. Eksperci ostrzegają, że świat może wkrótce odczuć niedobory produktów codziennego użytku, a zakłócenia w dostawach surowców rozlewają się na kolejne sektory gospodarki.
Od początku konfliktu globalne dostawy ropy i produktów petrochemicznych spadły o około 20 procent. Szybko przełożyło się to na wzrost cen materiałów takich jak plastik, guma czy poliester — kluczowych dla produkcji tysięcy towarów, od opakowań po odzież.
Najbardziej widoczne skutki pojawiają się obecnie w Azji, która odpowiada za ponad połowę światowej produkcji wielu dóbr i jednocześnie w dużym stopniu zależy od surowców z Zatoki Perskiej. Jak zauważają analitycy cytowani przez CNN, kryzys na rynku ropy zaczyna przekształcać się w znacznie szerszy problem obejmujący niemal wszystkie branże.
Coraz więcej braków na rynku
Konsekwencje napięć między Stanami Zjednoczonymi a Iranem są odczuwalne w wielu krajach. W niektórych miejscach zaczyna brakować produktów, które do tej pory były łatwo dostępne.
W Korei Południowej mieszkańcy masowo wykupują worki na śmieci, a władze apelują o ograniczenie użycia produktów jednorazowych. Na Tajwanie uruchomiono specjalną infolinię dla firm dotkniętych niedoborami plastiku, natomiast rolnicy zapowiadają podwyżki cen ryżu z powodu braku opakowań próżniowych.
Problemy pojawiają się także w Japonii, gdzie rosną obawy o dostępność sprzętu medycznego, w tym elementów wykorzystywanych w hemodializie. Z kolei producenci rękawiczek w Malezji ostrzegają przed trudnościami w pozyskaniu surowców do produkcji lateksu.
Rosnące ceny i presja na gospodarkę
Zakłócenia w dostawach surowców mają bezpośredni wpływ na globalną gospodarkę. Droższa energia i materiały podnoszą koszty produkcji, co przekłada się na wyższe ceny dla konsumentów i napędza inflację.
Problemy z dostępnością paliw utrudniają transport i logistykę, a ograniczenia w dostawach takich surowców jak nawozy czy hel mogą uderzyć w produkcję żywności oraz branżę elektroniczną.
Eksperci podkreślają, że zakłócenia w sektorze naftowym bardzo szybko przenoszą się na rynek dóbr konsumpcyjnych — od żywności po kosmetyki i zabawki. Podobnie jak w czasie pandemii COVID-19, kryzys rozwija się stopniowo, obejmując kolejne regiony i sektory.
Drogie i ograniczone alternatywy
Sytuację dodatkowo komplikuje brak łatwo dostępnych zamienników. Dane platformy ICIS wskazują, że ceny żywic plastikowych w Azji wzrosły o 59 procent od końca lutego.
Bliski Wschód odgrywa kluczową rolę w globalnym łańcuchu dostaw — odpowiada m.in. za około 17 procent światowej produkcji nafty, 30 procent żywic plastikowych oraz 45 procent siarki wykorzystywanej w nawozach.
Choć alternatywy, takie jak materiały z recyklingu czy biotworzywa, istnieją, ich wykorzystanie jest ograniczone ze względu na wysokie koszty — nawet pięcio- lub siedmiokrotnie wyższe niż w przypadku tradycyjnych surowców.
biznes.wprost.pl