
Gdy zbliża się przełom lutego i marca, zimujące w Afryce bocian biały zwykle rozpoczynają wędrówkę do Europy, w tym do Polski. W tym roku ptaki również podjęły migrację, jednak ich powrót napotkał poważne przeszkody. Problemem okazał się przede wszystkim jeden kraj – Sudan.
To rozległe państwo – przed podziałem największe w Afryce – do dziś imponuje powierzchnią. Sam przelot przez jego terytorium oznacza dla badaczy ogromne wyzwanie. Ptaki dosłownie „znikają” w bezkresnej przestrzeni, a sytuację dodatkowo komplikuje trwająca tam wojna domowa. W wielu rejonach nie działa sieć GSM, przez co nadajniki GPS zamontowane na bocianach przestają przesyłać dane.
Kamery na plecach bocianów
W tym sezonie na Opolszczyźnie rozpoczęto pionierski projekt – młode bociany wyposażono nie tylko w nadajniki, ale też w miniaturowe kamery. Program koordynuje Joachim Siekiera z Grupy Badawczej Bociana Białego oraz Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu.
Urządzenia ważą niespełna 50 gramów, czyli mniej niż 1 proc. masy ciała ptaka. Dzięki nim naukowcy mogą nie tylko śledzić trasę migracji, ale także obserwować środowisko z perspektywy lecącego bociana. To ogromny krok naprzód w badaniach nad tym gatunkiem.
Gdzie naprawdę zimują „polskie” bociany?
Dane z nadajników przyniosły zaskakujące wnioski. Okazało się, że wiele bocianów z Polski nie spędza zimy w Afryce Wschodniej czy Południowej, jak sądzono przez lata, lecz w regionie Sahelu – m.in. w Czadzie, Sudanie Południowym, Etiopii czy Republice Środkowoafrykańskiej.
Ptaki nie pozostają tam w jednym miejscu. Regularnie przemieszczają się na znaczne odległości w poszukiwaniu pożywienia. Zanim wyruszą do Europy, wykonują w lutym serię ruchów, które mogą wyglądać jak początek migracji. W rzeczywistości to tylko lokalne przemieszczenia. O prawdziwym powrocie mówimy dopiero wtedy, gdy bociany obiorą stały kurs na północ.
Ich trasa wiedzie przez Egipt i Sudan, dalej przez Bliski Wschód – bociany unikają przelotu nad otwartym morzem, dlatego nie lecą bezpośrednio z Afryki do Grecji.
Cisza radiowa nad Sudanem
W tym roku kontakt z częścią ptaków urwał się właśnie po ich wlocie do Sudanu. Spośród ośmiu monitorowanych osobników cztery zimowały w Czadzie, Etiopii i Sudanie Południowym – wszystkie przekroczyły już granicę Sudanu. Tam jednak sygnał z nadajników zamilkł z powodu braku zasięgu.
Cztery inne ptaki wleciały do Sudanu już jesienią i od tamtej pory nie przesłały żadnych danych. Badacze zakładają, że bociany żyją i kontynuują lot w kierunku Egiptu, choć na razie nie ma potwierdzenia, by którykolwiek nadajnik odezwał się już z tego kraju.
Egipt jest kluczowym etapem wędrówki – to swoista brama na Bliski Wschód. Stamtąd bociany kierują się przez Izrael, Liban i Syrię do Turcji. Spektakularne przeloty nad Stambułem i cieśniną Bosfor są co roku obserwowane przez mieszkańców regionu.
Zanim jednak ptaki dotrą do Turcji i dalej do Europy, muszą bezpiecznie opuścić Sudan.
Kiedy wrócą do Polski?
Tradycja ludowa mówi, że bociany pojawiają się w Polsce w okolicach 19 marca, w dzień św. Józefa. W praktyce ich powrót bywa opóźniony – czasem pierwsze osobniki docierają dopiero na przełomie marca i kwietnia.
Na razie badaczom pozostaje cierpliwie czekać na ponowny sygnał z nadajników – z nadzieją, że wszystkie monitorowane bociany są bezpieczne i wkrótce znów pojawią się na mapie migracji.
interia.pl