
Blisko 200 polskich turystów, którzy we wtorek mieli wrócić do kraju z Omanu, wciąż czeka na rozwój sytuacji. Ze względów bezpieczeństwa pilot samolotu czarterowego zmienił trasę lotu po doniesieniach o ataku drona na infrastrukturę portową w tym kraju.
Turyści zostali zawróceni już na schodach hotelu, mimo że autobus na lotnisko zdążył po nich przyjechać.
Atak na port w Duqm. Zmieniona trasa samolotu
We wtorek rano z Warszawy do Salalah wystartował samolot linii Enter Air. Około godziny 13 czasu polskiego maszyna minęła Rijad w Arabii Saudyjskiej, jednak w trakcie lotu pilot otrzymał informacje o zagrożeniu i podjął decyzję o zmianie kursu.
Powodem był atak drona na zbiornik paliwa w porcie Duqm w Omanie. W związku z napiętą sytuacją bezpieczeństwa samolot ostatecznie wylądował w Egipcie, który obecnie pozostaje jednym z bezpieczniejszych korytarzy powietrznych między Europą a Półwyspem Arabskim.
Serwis monitorujący bezpieczeństwo podróży Safeture poinformował, że władze Omanu zawiesiły wszystkie pozwolenia na eksploatację bezzałogowych statków powietrznych oraz szeroki zakres działań lotniczych z uwagi na obawy dotyczące bezpieczeństwa. Lotnisko w Salalah miało pozostać zamknięte do godz. 22:30 czasu lokalnego.
Nowa grupa przyleciała mimo napięć
Sytuacja w regionie pozostaje niestabilna po weekendowych atakach USA i Izraela na Iran oraz działaniach odwetowych podjętych przez Teheran wobec wybranych państw Bliskiego Wschodu. W reakcji na rosnące ryzyko część polskich biur podróży zaczęła odwoływać wyjazdy do regionu, w tym do Omanu.
Nie wszystkie jednak wstrzymały operacje. Według informacji podanych przez Wirtualna Polska, przylot kolejnej grupy turystów z Polski 2 marca wywołał zdumienie wśród osób oczekujących na ewakuację.
Biuro podróży Itaka zapewniało wcześniej, że wyjazd „odbył się zgodnie z planem, bezpiecznym korytarzem powietrznym”. Ostatecznie, po apelu resortu spraw zagranicznych, we wtorek zdecydowano o odwołaniu kolejnych wycieczek.
– Nie lećcie tu. Wszyscy piszą, że jest tu bezpiecznie, że to neutralny kraj, ale – jak widać – w tym czasie nie ma tu bezpiecznego kraju. Ludzie zastanawiają się, czy rezygnować, bo stracą pieniądze. Ja mogę dopłacić, żeby ktoś nas zabrał – relacjonowała jedna z turystek, pani Małgorzata.
MSZ: najwyższy stopień zagrożenia
Ministerstwo Spraw Zagranicznych wprowadziło dla Omanu czwarty, najwyższy stopień zagrożenia. Resort stanowczo odradza wszelkie podróże w tym kierunku.
Na razie nie wiadomo, kiedy polscy turyści będą mogli bezpiecznie wrócić do kraju. Sytuacja w regionie pozostaje dynamiczna.
wprost.pl