Czy media społecznościowe szkodzą młodym? Eksperci wskazują zagrożenia i możliwe rozwiązania

Fot. Depositphotos

Platformy społecznościowe stały się dziś jednym z głównych sposobów komunikacji i zdobywania informacji. Aplikacje takie jak TikTok, Instagram czy Facebook są szczególnie popularne wśród dzieci i nastolatków. Coraz częściej pojawia się jednak pytanie o to, jaki wpływ mają na psychikę młodych ludzi i czy powinny być dla nich ograniczone.

Coraz więcej czasu przed ekranem

Badania pokazują, że zarówno dorośli, jak i młodzież spędzają w internecie znaczną część dnia. W przypadku nastolatków szczególnie dużą część tego czasu zajmuje korzystanie z mediów społecznościowych.

Zdaniem wielu specjalistów nadmierne korzystanie z takich platform może negatywnie wpływać na zdrowie psychiczne i fizyczne młodych osób. Wskazuje się między innymi na zwiększone ryzyko problemów ze snem, zaburzeń nastroju, depresji czy zaburzeń odżywiania.

Psychologowie zwracają też uwagę na zjawisko uzależnienia behawioralnego. Polega ono na tym, że użytkownik odczuwa silną potrzebę ciągłego sprawdzania telefonu i ma trudność z kontrolowaniem czasu spędzanego w internecie.

Nie wszyscy są jednakowo narażeni

Jak podkreśla psycholog rozwojowy Sven Lindberg z University of Paderborn, związek między korzystaniem z mediów społecznościowych a problemami psychicznymi jest dobrze udokumentowany, ale nie dotyczy w równym stopniu wszystkich młodych ludzi.

Według niego większość nastolatków korzysta z internetu bez poważniejszych konsekwencji, natomiast większe ryzyko dotyczy szczególnie wrażliwych grup młodzieży.

Presja porównań i cyberprzemoc

Jednym z najczęściej wskazywanych zagrożeń jest presja społeczna. Młodzi użytkownicy oglądają w sieci setki zdjęć i filmów przedstawiających idealizowane życie influencerów i rówieśników. To może prowadzić do porównywania się z innymi i obniżenia samooceny.

Kolejnym problemem jest cyberprzemoc. W internecie obraźliwe komentarze, wiadomości czy memy mogą pojawiać się przez całą dobę, co potęguje stres u ofiar. W skrajnych przypadkach może to prowadzić do poważnych problemów emocjonalnych.

Specjaliści zwracają także uwagę na zjawisko Fear of Missing Out, czyli lęk przed tym, że ominie nas coś ważnego. To właśnie FOMO sprawia, że wiele osób czuje potrzebę ciągłego sprawdzania telefonu.

Algorytmy zaprojektowane, by przyciągać uwagę

Dużą rolę w intensywnym korzystaniu z mediów społecznościowych odgrywają algorytmy platform. Analizują one zachowanie użytkowników i podpowiadają treści, które mają największą szansę przyciągnąć ich uwagę.

Mechanizmy takie jak nieskończone przewijanie treści czy powiadomienia push są projektowane tak, aby zwiększać zaangażowanie użytkowników. Według części ekspertów działają one podobnie do systemów nagród znanych z gier hazardowych, wywołując krótkotrwałe wyrzuty dopaminy w mózgu.

Czy potrzebne są ograniczenia wiekowe?

W odpowiedzi na rosnące obawy część państw zaczyna rozważać wprowadzenie ograniczeń wiekowych dla korzystania z mediów społecznościowych. Jako pierwsza zdecydowała się na taki krok Australia, gdzie osoby poniżej 16. roku życia nie mogą korzystać z tego typu platform.

Podobna dyskusja pojawia się także w Poland. Zwolennicy takich rozwiązań argumentują, że państwo powinno chronić najmłodszych przed potencjalnie szkodliwymi produktami – podobnie jak w przypadku alkoholu czy papierosów.

Zakaz czy edukacja?

Nie wszyscy jednak uważają, że całkowity zakaz jest najlepszym rozwiązaniem. Wielu ekspertów wskazuje, że równie ważna jest edukacja cyfrowa oraz większa odpowiedzialność firm technologicznych.

Pisarz i publicysta Michał R. Wiśniewski w książce Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci zwraca uwagę, że w debacie o bezpieczeństwie często zapomina się o podmiotowości dzieci.

Media społecznościowe bez wątpienia mają ogromny wpływ na współczesne życie. Dla jednych są źródłem problemów, dla innych ważnym narzędziem komunikacji i rozwoju. Dlatego pytanie o ich rolę w życiu młodych ludzi pozostaje jednym z najważniejszych wyzwań współczesnej edukacji i polityki społecznej.

dziennikbaltycki.pl

Odcinkowy pomiar prędkości ruszył w Rabce-Zdroju

Pościg przez Wrocław zakończony skokiem do Odry. 19-latek zatrzymany

Trojaczki bielików i niezwykły „adoptowany” myszołów. Niezwykłe odkrycia na Pomorzu

Tragiczny wypadek w Marklowicach. Nie żyje 22-letnia kierująca

Nadciągają burze i ulewy. Możliwe podtopienia oraz gwałtowne wzrosty poziomu wód

Niebezpieczna sytuacja na przejeździe kolejowym. Karetka utknęła między rogatkami

Mieszkańcy Salmopola mają dość hałasu. Coraz więcej skarg na motocyklistów

Ponad tona heroiny przejęta w porcie w Gdyni. Trzy osoby z zarzutami

Jadowity pająk Nosferatu coraz bliżej Polski. Opanował już całe Niemcy

Tragiczne odkrycie w powiecie bialskim

16-latek trafił do szpitala po ukąszeniu przez żmiję lewantyńską

Wypadek na kolei linowej na Szrenicę. Mężczyzna spadł z wysokości około pięciu metrów

Arabowie wracają do Zakopanego. LOT przywraca ważne połączenia

Pizza za 2500 zł! Idiotyczne kontrole skarbowe!

Niewybuch z czasów II wojny światowej odnaleziony w Opolu Lubelskim

Zderzenie Porsche z pociągiem w Bulowicach

Niebezpieczny incydent na przejeździe kolejowym. Kierowca karetki zignorował czerwone światło

Macron i Merz chcą przyspieszyć rozszerzenie UE. Kraje kandydujące miałyby zyskiwać korzyści jeszcze przed członkostwem

Potężny pożar hurtowni w Starogardzie Gdańskim. Ogień objął całą halę magazynową

Tragiczny wypadek pod Zieloną Górą

20 mln zł dla strażaków. Ruszyła jubileuszowa, 25. edycja programu „ORLEN na straży”

Tragedia pod Rysami. Nie żyje turysta, kobieta walczy o życie

Napad na stację paliw w Stalach. Policja odzyskała wszystkie skradzione pieniądze

Gehenna pasażerów IC „Podhalanin”. Podróż z Zakopanego nad morze trwała ponad 20 godzin

Nocny pożar na Dolnym Śląsku. Płomienie było widać z daleka

Nowe przepisy dla miodu i trudny sezon dla pszczelarzy. Nadchodzą duże zmiany

Dramat przy śmietniku w Chodzieży. W kartonie znaleziono trzy kocięta i ich matkę

Prezydent podpisał pięć ustaw. Będą obowiązkowe czipy dla psów i kotów

Warszawa powołała zespół ds. dzikich zwierząt. Chodzi głównie o problem dzików