
Strażacy z OSP Małe Ciche zostali w sobotę nad ranem postawieni na nogi w nietypowych okolicznościach. Tuż po godzinie 4 otrzymali zgłoszenie z Kośnych Hamrów pod Zakopanem — po drodze biegała grupa koni, które postanowiły urządzić sobie nocną eskapadę.
Na miejscu okazało się, że zamiast pożaru czy wypadku, druhowie mają do czynienia z sześcioma końmi spacerującymi bez opieki. Zwierzęta swobodnie poruszały się po okolicy, stwarzając poważne zagrożenie dla kierowców. Policja poprosiła strażaków o wsparcie, obawiając się niebezpiecznych konsekwencji sytuacji.
Jak relacjonowali strażacy, była to „zgrana ekipa uciekinierów”, którą udało się sprawnie opanować. Pomogło w tym doświadczenie — wśród druhów znajdują się osoby na co dzień pracujące z końmi. Dzięki ich wiedzy wszystkie zwierzęta zostały bezpiecznie schwytane.
Ustalono, że konie uciekły ze stajni w Jurgowie i wybrały się na spontaniczną wycieczkę po okolicy.
Jeden koń nadal na wolności
Nie wszystkie zwierzęta wróciły jednak do właścicieli. Jeden koń nadal pozostaje na wolności — to kasztan ubrany w różową derkę i czerwony kantar. Zwierzę uciekło około godziny 3 z padoku w Jurgowie i może przemieszczać się w kierunku Sierockiego.
Właściciele proszą o pomoc w jego odnalezieniu. Każda informacja o miejscu pobytu konia jest bardzo cenna.
Choć sytuacja może wydawać się zabawna, służby podkreślają, że była realnym zagrożeniem dla uczestników ruchu drogowego. Dzięki szybkiej reakcji udało się uniknąć potencjalnie groźnych zdarzeń.
fakt.pl