
W Szkole Podstawowej nr 1 w Opolu Lubelskim doszło do sytuacji, która wzbudziła duże emocje wśród rodziców uczniów. Na terenie placówki mieli pojawiać się osadzeni z miejscowego zakładu karnego, co – według części rodziców – odbywało się w przestrzeni codziennego funkcjonowania dzieci.
Rodzice alarmują, że wśród nich mogły znajdować się osoby skazane za poważne przestępstwa, w tym przestępstwa seksualne oraz zabójstwo. Zwracają uwagę, że szkoły wdrażają standardy ochrony małoletnich, które mają ograniczać kontakt dzieci z potencjalnie niebezpiecznymi osobami.
Prace osadzonych w szkole
Według relacji rodziców osadzeni od końca marca mieli wykonywać na terenie szkoły prace przy ścianie dekoracyjno-sensorycznej. Zastrzeżenia budzi fakt, że prace miały odbywać się w głównym ciągu komunikacyjnym, z którego codziennie korzystają uczniowie.
Największe emocje wywołały informacje dotyczące jednego z osadzonych, który miał zostać rozpoznany przez jedną z matek. Według rodziców mógł to być mężczyzna widniejący w rejestrze sprawców przestępstw seksualnych.
Relacje i reakcje
Rodzice twierdzą, że nie zostali poinformowani o obecności osadzonych w szkole.
– Nie posyłamy dzieci do szkoły, żeby mijały na korytarzu osoby skazane za tak ciężkie przestępstwa – mówią mieszkańcy.
Zakład Karny w Opolu Lubelskim potwierdził, że osadzeni wykonywali prace na podstawie porozumienia ze szkołą. Jak wyjaśniono, byli to więźniowie zakładu półotwartego, wytypowani do udziału w projekcie i pracujący pod nadzorem funkcjonariuszy Służby Więziennej.
Stanowisko szkoły i więzienia
Szkoła podkreśla, że prace odbywały się w wyznaczonym miejscu i czasie, a osadzeni nie mieli bezpośredniego kontaktu z uczniami. Według placówki działania nie stwarzały zagrożenia dla dzieci i pracowników.
Zakład Karny zaznacza natomiast, że uczestnicy projektu byli selekcjonowani, a ich obecność wynikała z programu współpracy i ich kwalifikacji.
Spór o bezpieczeństwo
Mimo wyjaśnień instytucji, część rodziców pozostaje krytyczna wobec całej sytuacji i zapowiada zgłoszenia do kuratorium oraz innych instytucji nadzorczych.
W centrum sporu pozostaje pytanie o zasadność prowadzenia takich działań na terenie szkoły podstawowej, nawet jeśli formalnie odbywały się one zgodnie z procedurami i pod nadzorem służb.
dziennikwschodni.pl