
Spokojne kaszubskie jeziora coraz częściej stają się areną konfliktu między zwolennikami ciszy a miłośnikami sportów motorowodnych. Mieszkańcy, wędkarze i osoby wypoczywające nad wodą alarmują, że hałas silników skutecznie wypiera atmosferę relaksu i negatywnie wpływa zarówno na przyrodę, jak i bezpieczeństwo.
Jeszcze niedawno nad wieloma akwenami dominowały odgłosy natury, kajaków i żaglówek. Dziś coraz częściej słychać ryczące skutery wodne oraz szybkie motorówki. Dla części mieszkańców problem przestał być wyłącznie kwestią letniej rekreacji — chodzi już o granice między prawem do aktywnego wypoczynku a ochroną ciszy, środowiska i komfortu życia.
Wędkarze chcą stref ciszy na jeziorach w Kartuzach
Do władz powiatu kartuskiego trafiła petycja przygotowana przez kartuskie koło Polskiego Związku Wędkarskiego. Organizacja apeluje o utworzenie stref ciszy na lokalnych jeziorach i wprowadzenie zakazu używania jednostek z silnikami spalinowymi.
Zdaniem wędkarzy niewielkie i płytkie jeziora w okolicach Kartuz są wyjątkowo podatne na degradację. Podkreślają oni, że w ostatnich latach prowadzono kosztowne działania mające poprawić stan wód i ograniczyć proces eutrofizacji.
Autorzy petycji zwracają uwagę, że ruch motorówek powoduje mieszanie warstw wody oraz wzruszanie osadów z dna, co może ponownie uwalniać fosfor i pogarszać jakość akwenu. W ich ocenie oznacza to ryzyko zaprzepaszczenia wieloletnich działań rekultywacyjnych.
W dokumencie poruszono również kwestie ochrony przyrody. Fale wytwarzane przez szybkie jednostki mają przyczyniać się do niszczenia roślinności przybrzeżnej, erozji brzegów i zakłócania siedlisk ryb oraz ptactwa wodnego.
Nie zabrakło także argumentów dotyczących bezpieczeństwa. Wędkarze wskazują, że silne fale mogą być niebezpieczne dla osób korzystających z kajaków, rowerów wodnych czy małych łodzi, szczególnie na najmniejszych jeziorach, gdzie dostęp do infrastruktury ratunkowej jest ograniczony.
Mieszkańcy obawiają się utraty spokojnego charakteru jezior
Równolegle pojawiła się społeczna inicjatywa dotycząca Jeziora Klasztornego Dużego. Mieszkańcy i osoby regularnie wypoczywające nad wodą sprzeciwiają się dopuszczeniu skuterów oraz motorówek na akwenie.
Podkreślają, że jezioro pełni dziś funkcję miejsca spokojnego wypoczynku, rodzinnej rekreacji, wędkowania czy pływania kajakami i na deskach SUP. Ich zdaniem nawet pojedyncze jednostki motorowe są w stanie zakłócić ciszę na całym jeziorze, ponieważ dźwięk nad wodą rozchodzi się wyjątkowo daleko.
Autorzy petycji ostrzegają, że wprowadzenie motorówek oznaczałoby stały hałas w sezonie letnim i nieodwracalną zmianę charakteru tego miejsca. Zwracają uwagę, że spokojnych jezior na Pomorzu jest coraz mniej.
Ostateczna decyzja należy do rady powiatu
Starostwo Powiatowe w Kartuzach przypomina, że obecnie na jeziorach znajdujących się w granicach miasta nie obowiązują ograniczenia dotyczące korzystania z jednostek pływających.
Jak wyjaśniają urzędnicy, zgodnie z przepisami rada powiatu może wprowadzić zakazy lub ograniczenia dla motorówek i innych jednostek napędzanych silnikami, jeśli wymaga tego ochrona warunków akustycznych na terenach rekreacyjnych.
Przed podjęciem decyzji mają zostać przeanalizowane opinie różnych środowisk — od mieszkańców i samorządu po Wody Polskie oraz osoby korzystające z jezior w celach sportowych i turystycznych.
Nie brakuje bowiem osób, które sprzeciwiają się całkowitym zakazom. Zwolennicy sportów wodnych podkreślają, że jeziora powinny służyć również aktywnej rekreacji i że użytkownicy motorówek także mają prawo korzystać z akwenów.
Spór o hałas wykracza poza Kaszuby
Dyskusja dotycząca wpływu hałasu na środowisko rozgorzała ostatnio również w innych częściach kraju. Szerokim echem odbiła się organizacja imprezy techno w pobliżu rezerwatu Morysin przy Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Kontrowersje wzbudziły zarówno hałas, jak i doniesienia o zniszczeniach terenu oraz potencjalnym zagrożeniu dla ptaków w okresie lęgowym.
Na Kaszubach temat również budzi emocje, szczególnie że latem nad jeziorami odbywa się wiele wydarzeń plenerowych i muzycznych. Samorządowcy podkreślają jednak, że lokalne imprezy mają zupełnie inną skalę niż duże wydarzenia organizowane w największych miastach.
Eksperci ostrzegają przed skutkami dla przyrody
Specjaliści z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku zwracają uwagę, że hałas, silne światło i obecność dużych grup ludzi mogą poważnie wpływać na zwierzęta i ich siedliska.
Jak podkreślają, zwłaszcza ptaki są wyjątkowo wrażliwe na intensywne dźwięki i basy niosące się nad wodą. W okresie lęgowym może to prowadzić do porzucania gniazd, dezorientacji czy śmierci piskląt.
Równie problematyczne bywają reflektory, lasery i stroboskopy zakłócające naturalny rytm życia owadów, nietoperzy i ptaków migrujących nocą. Dodatkowym zagrożeniem pozostaje degradacja brzegów jezior, zaśmiecanie oraz niszczenie cennych siedlisk roślinnych.
Eksperci zaznaczają, że każda impreza lub aktywność w pobliżu terenów chronionych powinna być analizowana indywidualnie, szczególnie w okresach ważnych dla rozrodu zwierząt.
dziennikbaltycki.pl