
Funkcjonariusze Straży Granicznej rozbili zorganizowaną grupę przestępczą podejrzaną o handel ludźmi i pranie brudnych pieniędzy. Według śledczych gang mógł zwerbować do pracy w Polsce nawet 2 tysiące osób z Ameryki Łacińskiej, głównie z Kolumbii. Część z nich miała być zmuszana do pracy przemocą i groźbami.
W ramach szeroko zakrojonej operacji w województwie pomorskim zatrzymano osiem osób oraz przeszukano 17 lokali mieszkalnych i usługowych. Funkcjonariusze zabezpieczyli kilkanaście samochodów, gotówkę, złoto inwestycyjne, numizmaty i biżuterię o łącznej wartości około 3,6 mln zł. Zablokowano również 28 rachunków bankowych, na których znajdowało się ponad 3,8 mln zł.
Jak poinformowała mjr Anna Sobieska-Tekień, pełniąca obowiązki rzeczniczki prasowej Komendy Głównej Straży Granicznej, proceder polegał na wykorzystywaniu ofiar do pracy przymusowej z zastosowaniem przemocy, gróźb oraz wprowadzania w błąd. Sprawcy mieli nadużywać zależności służbowej i wykorzystywać trudne położenie cudzoziemców.
Z ustaleń wynika, że werbunek odbywał się już w krajach pochodzenia ofiar. Następnie cudzoziemcy byli kierowani do pracy w Polsce za pośrednictwem spółek zarejestrowanych poza Unią Europejską. W okresie objętym śledztwem grupa miała zwerbować około 2 tysięcy osób. Do tej pory zidentyfikowano 50 ofiar handlu ludźmi.
Podczas akcji funkcjonariusze zabezpieczyli również przedmiot przypominający broń palną oraz niewielkie ilości narkotyków. Śledczy wskazują, że przestępczej działalności towarzyszyło pranie pieniędzy, czyli legalizowanie środków pochodzących z nielegalnego procederu. Na czele kilkunastoosobowej grupy mieli stać obywatel Ukrainy i obywatel Polski. W jej skład wchodzili głównie obywatele tych państw oraz Uzbekistanu.
Do zatrzymań doszło w lutym 2025 roku. Sześciu z ośmiu podejrzanych zostało tymczasowo aresztowanych. Wobec pozostałych zastosowano dozór policyjny, poręczenia majątkowe oraz zakaz opuszczania kraju. Za handel ludźmi grozi kara od 3 do 20 lat pozbawienia wolności.
W trakcie działań dwukrotnie doszło do prób ucieczki na ulicach Gdańska. Kierowcy – obywatel Ukrainy i obywatel Polski – nie zatrzymali się do kontroli. Funkcjonariusze użyli broni, oddając strzały w opony ściganych pojazdów. Dopiero ich unieruchomienie pozwoliło na zatrzymanie podejrzanych. Jak podkreśla Straż Graniczna, nikt nie odniósł obrażeń.
Śledztwo ma charakter rozwojowy i niewykluczone są kolejne zatrzymania.
dziennikbaltycki.pl