
Protest mieszkańców Oliwy przeciwko transportowi palownicy na ulicę Podhalańską zakończył się pewnym sukcesem. Mieszkańcy skutecznie uniemożliwili przejazd ciężarówki z palownicą, przeciwko któremu się sprzeciwiali, wysyłając także pismo do prezydent miasta Aleksandry Dulkiewicz. Problem jednak polega na tym, że według władz miasta nie ma alternatywnej trasy, więc transport i tak będzie musiał przejechać tą drogą w najbliższym czasie.
Przypomnijmy, że mieszkańcy ulic Kwietnej, Słonecznej i Podhalańskiej w Oliwie zostali poinformowani o planowanym transporcie palownicy za pomocą ulotek. Zgodnie z informacjami, transport miał się odbyć w nocy z 14 na 15 listopada, a jego celem były prace geotechniczne na działce przy ul. Podhalańskiej.
Reakcja była natychmiastowa. Mieszkańcy wyrazili swoje zaniepokojenie, a nawet oburzenie, uważając, że transport, który waży niemal 100 ton, mógłby negatywnie wpłynąć na stan ulic, a także – ze względu na teren torfowy – na fundamenty ich domów. W odpowiedzi wystosowali pismo do prezydent miasta. Miasto odpowiedziało, że nie ma innej trasy dla ciężarówki i że wszystko odbywa się zgodnie z przepisami. W obliczu tej sytuacji, mieszkańcy zebrali się wieczorem, by porozmawiać i, w razie potrzeby, zaprotestować. I w pewnym sensie osiągnęli swój cel.
Protestujący zebrali się o godzinie 22:00 przy skrzyżowaniu ulic Stary Rynek Oliwski i Kwietnej, a później spotkali się z przedstawicielem wykonawcy prac przy Podhalańskiej, który nie mógł przejechać, ponieważ zaparkowane auta blokowały drogę. Podczas transmisji na żywo na profilu Zarządu Rady Dzielnicy Oliwa, przedstawiciel wykonawcy stwierdził, że informowanie mieszkańców o przejeździe nie było obowiązkiem prawnym, lecz uprzedzeniem. Twierdził, że bez ulotek transport prawdopodobnie odbyłby się bez problemów.
Ostatecznie transport palownicy nie doszedł do skutku, ponieważ zaparkowane samochody skutecznie zablokowały drogę. Jednak sprawa nie jest jeszcze zakończona. W przypadku, gdy transport nie zostanie zrealizowany w wyznaczonym terminie, wykonawca będzie musiał wystąpić o nową zgodę na przewóz.
dziennikbaltycki.pl