
Strażnicy miejscy często budzą skrajne emocje. Jedni widzą w nich potrzebną służbę pilnującą porządku, inni – instytucję nastawioną głównie na wystawianie mandatów. Pierwszy ogólnopolski ranking straży miejskich pokazuje jednak, że rzeczywistość jest bardziej złożona.
Autorzy zestawienia przeanalizowali ponad 400 jednostek w całej Polsce. Pod uwagę wzięto m.in. liczbę mandatów, skuteczność działań, budżety oraz reakcję na zgłoszenia mieszkańców.
Ranking bez zwycięzcy
Badanie przygotowali Szymon Nieradka z Miejskiej Agendy Parkingowej oraz naukowcy z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego – dr hab. Piotr Wójcik i dr Maciej Świtała. Analiza objęła ponad 10 tys. stron dokumentów pozyskanych m.in. z urzędów miast, policji, straży miejskich i operatorów stref płatnego parkowania.
– Naszym celem było nie tylko uszeregowanie jednostek, ale też pokazanie ich mocnych i słabych stron oraz sprawdzenie, czy popularne opinie o strażach miejskich mają pokrycie w faktach – wyjaśnia Szymon Nieradka.
W rankingu analizowano aż 24 wskaźniki, a maksymalnie można było zdobyć 1200 punktów. Co ciekawe, pierwsze miejsce pozostało puste. Zdaniem autorów żadna jednostka w Polsce nie działa na tyle dobrze, by uznać ją za wzór.
Najwyżej oceniono:
- Poznań – 649 punktów (jako jedyny przekroczył 50 proc. możliwych punktów),
- Kraków – 561 punktów,
- Gdańsk – 545 punktów.
Toruń i Bydgoszcz w dolnej części zestawienia
Na tle największych miast region wypadł słabo. Wśród 18 ocenianych dużych miast:
- Bydgoszcz zajęła 14. miejsce z wynikiem 407 punktów,
- Toruń – 16. miejsce z wynikiem 321 punktów.
W przypadku Bydgoszczy autorzy raportu zwrócili uwagę na stosunkowo uczciwe proporcje między opłatami w strefach płatnego parkowania a mandatami. Strażnicy są też dość aktywni w zakładaniu blokad na koła.
Słabości? Brak holowania pojazdów oraz bardzo niskie wynagrodzenia strażników.
Toruń ma jedną z wyższych obsad strażników wśród analizowanych miast, jednak – jak wskazują autorzy – nie przekłada się to na skuteczność działań. Strażnicy rzadko reagują na zgłoszenia mieszkańców, co dało miastu ostatnie miejsce w tej kategorii. Większość mandatów dotyczy natomiast parkowania.
Ile kosztuje straż miejska?
Najwięcej na straż miejską wydaje Warszawa – ponad 260 mln zł rocznie. W stolicy pracuje 1272 strażników, a koszt utrzymania formacji to ok. 140 zł na mieszkańca.
W Krakowie budżet wynosi ponad 106 mln zł rocznie. Na drugim końcu zestawienia znajduje się Zielona Góra, która przeznacza na straż miejską zaledwie około 400 tys. zł rocznie.
W regionie:
- Toruń wydaje ok. 14,6 mln zł rocznie (106 strażników), czyli 74 zł na mieszkańca,
- Bydgoszcz – około 22 mln zł (136 strażników), czyli 65 zł na mieszkańca.
Mandaty to tylko część pracy
Średnio aż 76 proc. mandatów wystawianych przez straże miejskie dotyczy naruszeń przepisów ruchu drogowego, głównie parkowania.
Najwyższy udział takich mandatów odnotowano w:
- Szczecinie – 92,2 proc.,
- Wrocławiu – 89,7 proc.,
- Toruniu – 84,9 proc.
W Bydgoszczy odsetek ten wynosi 73,4 proc.
Zarobki strażników dalekie od ideału
Według danych za 2024 rok mediana wynagrodzeń w strażach miejskich w miastach wojewódzkich wynosiła 7339 zł brutto.
Najwięcej zarabiają strażnicy w:
- Krakowie – 9792 zł,
- Wrocławiu – 8163 zł,
- Warszawie – 8020 zł.
W Toruniu mediana wynagrodzeń to około 7012 zł brutto.
W Bydgoszczy dokładnych danych nie podano, ale według ustaleń mediów początkujący strażnik zarabia około 5230 zł brutto, a strażnik patrolowy – około 5780 zł.
Niskie pensje powodują braki kadrowe. W największych miastach brakuje średnio od 15 do 20 proc. strażników.
Mit „łupienia kierowców”
Autorzy raportu zwracają uwagę, że popularne przekonanie o „łupieniu kierowców” przez straże miejskie nie ma potwierdzenia w danych.
Dochody z mandatów pokrywają jedynie niewielką część kosztów funkcjonowania formacji. W najlepszym pod tym względem Szczecinie jest to 15,7 proc. budżetu, w Poznaniu – 15,4 proc.
W regionie:
- w Bydgoszczy mandaty pokrywają 7,9 proc. kosztów,
- w Toruniu – 6,3 proc.
Statystyczny strażnik wystawia zaledwie kilka mandatów miesięcznie. W Toruniu jest to średnio 5,5 mandatu, a w Bydgoszczy – około 8.
Blokady i holowanie – rzadko stosowane
Jeszcze rzadziej stosuje się blokady na koła lub holowanie pojazdów.
Średnio jeden strażnik w miesiącu zakłada:
- w Olsztynie – 6,8 blokady,
- w Kielcach – 6,5,
- w Lublinie – 6,3.
W regionie:
- w Bydgoszczy – 3,1 blokady,
- w Toruniu – 2,2.
Holowanie pojazdów zdarza się sporadycznie. W Bydgoszczy w ciągu roku odholowano 63 auta, a w Toruniu – 36.
Kierowcy kalkulują ryzyko
Autorzy raportu zwracają uwagę, że w wielu miastach strefy płatnego parkowania są przepełnione, a kierowcy często łamią przepisy.
Powód jest prosty – prawdopodobieństwo otrzymania mandatu jest bardzo niskie.
Według analizy szansa na karę za nielegalne parkowanie wynosi w większości miast mniej niż 1 proc. dziennie.
– To nie brak wiedzy o przepisach, lecz kalkulacja ryzyka – podsumowują autorzy raportu.
nowosci.com.pl