
W okolicach Obornik planowana jest jedna z największych inwestycji przemysłowych w kraju. Projekt zakłada utworzenie rozległej strefy gospodarczej o powierzchni około 1500 hektarów, co budzi zarówno nadzieje, jak i poważne obawy lokalnych mieszkańców.
Na terenie obejmującym m.in. miejscowości Sepno, Nieczajna i Lulin ma powstać tzw. Poznań North Economic Zone. Dla części społeczności to ogromna zmiana — z rolniczego i spokojnego obszaru w silnie zurbanizowaną przestrzeń przemysłową. Mieszkańcy podkreślają, że o planach dowiedzieli się w dużej mierze przypadkowo, co wywołało poczucie niepewności i braku transparentności.
Lokalna społeczność zwraca uwagę, że sama zabudowa mieszkaniowa w okolicy podlegała restrykcyjnym zasadom estetycznym i środowiskowym. Wymagano m.in. ażurowych ogrodzeń, odpowiednich gatunków roślin czy konkretnych parametrów dachów, co miało chronić krajobraz i pobliskie obszary przyrodnicze. Teraz jednak w sąsiedztwie tych terenów planowana jest inwestycja o zupełnie innej skali i charakterze.
Mieszkańcy argumentują również, że kupując działki w tym miejscu, kierowali się obowiązującymi dokumentami planistycznymi, które wskazywały na funkcję rolną tych terenów. Obawiają się, że nowa strefa może całkowicie zmienić charakter okolicy i naruszyć dotychczasowy ład przestrzenny.
Inwestor — CLIP Group — przekonuje jednak, że projekt jest przemyślany i rozłożony na lata. Jak podkreśla przedstawiciel spółki, Marcin Fabianowicz, inspiracją są już istniejące centra logistyczne, m.in. w rejonie Swarzędza, gdzie przemysł funkcjonuje w sąsiedztwie zabudowy mieszkaniowej.
Według inwestora planowana strefa nie będzie jednolitym kompleksem hal przemysłowych. W założeniu część terenu ma zostać przeznaczona na zieleń, usługi oraz infrastrukturę wspierającą, a nie wyłącznie produkcję i logistykę. Podkreśla się także możliwość powstania nowoczesnych klastrów energetycznych oraz inwestycji w branże wysokich technologii, takie jak elektronika, sztuczna inteligencja czy elektromobilność.
Kluczowym elementem projektu ma być także nowa infrastruktura. Drogi mają zostać zaprojektowane od podstaw, ponieważ — jak twierdzi inwestor — obecny układ nie spełnia wymogów dla ruchu przemysłowego. W planach są również inwestycje w kolej oraz rozwiązania logistyczne dostosowane do przyszłych potrzeb.
Spółka zapewnia, że nie chce bezpośrednio zbliżać przemysłu do istniejącej zabudowy mieszkaniowej. W projekcie przewidziano pasy zieleni oraz strefy buforowe, które mają oddzielać różne funkcje przestrzenne. Jednocześnie inwestor podkreśla, że szczegóły projektu wciąż są dopracowywane i mogą ulec zmianie w wyniku konsultacji.
Dla gminy argumentem „za” mają być potencjalne korzyści finansowe — nowe miejsca pracy, rozwój lokalnych firm oraz wzrost wpływów podatkowych. Według inwestora może to pomóc w utrzymaniu i rozwoju infrastruktury komunalnej w obliczu zmian demograficznych.
Projekt pozostaje jednak na wczesnym etapie planowania i wymaga dalszych decyzji administracyjnych oraz środowiskowych. W najbliższych latach kluczowe będą konsultacje społeczne oraz uzgodnienia dotyczące skali i ostatecznego kształtu inwestycji.
Na razie w Obornikach ścierają się dwie wizje przyszłości: jedna zakłada dynamiczny rozwój gospodarczy i napływ kapitału, druga — obawę o utratę spokojnego, rolniczego charakteru regionu.
gloswielkopolski.pl