Cudem przeżył wybuch w kopalni. Teraz walczy o powrót do życia i potrzebuje wsparcia

Fot. Fundacja Podaruj Dobro

Dramatyczna historia Mirosława Romańczuka pokazuje, jak cienka bywa granica między życiem a śmiercią. Górnik ocalał z potężnego wybuchu metanu w kopalni KWK Szczygłowice w styczniu 2025 roku, choć jego stan od początku był krytyczny. Dziś, po wielu miesiącach leczenia, powoli wraca do sprawności, ale przed nim wciąż długa i kosztowna rehabilitacja.

W chwili eksplozji na poziomie ponad kilometra pod ziemią znajdowało się 45 pracowników. Romańczuk był jednym z nich. Przez sześć godzin pozostawał uwięziony w ekstremalnych warunkach, ciężko ranny i poparzony. Gdy ratownicy w końcu dotarli na miejsce, jego ciało było poparzone w niemal 90 procentach.

Po przetransportowaniu do szpitala rozpoczęła się dramatyczna walka o jego życie. Przez dwa miesiące pozostawał w śpiączce, a kolejne siedem spędził na oddziale intensywnej terapii. W wyniku obrażeń stracił nogę oraz część palców u rąk, a proces leczenia wymagał licznych operacji i przeszczepów skóry.

Lekarze nie ukrywają, że jego przeżycie można uznać za cud. Mimo ogromnych obrażeń i początkowo minimalnych szans, organizm górnika zdołał przetrwać najcięższy okres. Dziś Mirosław Romańczuk stawia pierwsze kroki dzięki protezom i intensywnej rehabilitacji.

To jednak dopiero początek długiej drogi. Koszty leczenia i powrotu do względnej sprawności są ogromne. Obejmują nie tylko dalszą rehabilitację, ale też zakup i serwis protez, specjalistyczne środki medyczne oraz terapię wspierającą codzienne funkcjonowanie.

Pomoc dla górnika organizuje Fundacja Podaruj Dobro, która prowadzi zbiórkę środków. Już w pierwszym tygodniu udało się zgromadzić ponad 100 tysięcy złotych, jednak potrzeby są znacznie większe – obecny cel wynosi 400 tysięcy złotych.

Bliscy i współpracownicy podkreślają, że Romańczuk przez lata sam pomagał innym, angażując się m.in. jako honorowy dawca krwi. Teraz to on potrzebuje wsparcia, by odzyskać choć część dawnego życia.

dziennikzachodni.pl

Wspólne sadzenie lasu pod Lęborkiem. Mieszkańcy i służby połączyli siły dla przyrody

Cudem przeżył wybuch w kopalni. Teraz walczy o powrót do życia i potrzebuje wsparcia

Rozbity gang w Łodzi, trudnił się napadami z bronią i nielegalnym hazardem

Akt wandalizmu w Trzebini. Sprejem zniszczono ścianę kościoła, policja szuka sprawcy

Sezon pasterski rozpoczęty w Beskidach. Owce wróciły na hale, a górale podtrzymują tradycję

Uratowany bocian wrócił w rodzinne strony. Po latach założył gniazdo niedaleko Lublina

Śmiertelny wypadek w Tomaszowie Mazowieckim. Motocyklista zginął na początku sezonu

Tanie masło w sklepach. Promocja czy sprytna strategia sieci handlowych?

Awantura na dworcu w Chełmie. Agresywny 38-latek zatrzymany przez służby

Nocny atak na strażnika miejskiego w Krakowie. Sprawca zatrzymany

Wiosenny wysyp grzybów. Lasy znów pełne skarbów

Afera Zondacrypto. Klienci czekają na pieniądze, pytań przybywa

Upada fabryka żarówek w Pabianicach. Zagrożonych 700 miejsc pracy

Obowiązkowe kaski dla dzieci już od czerwca 2026. Nowe przepisy dla rowerów i hulajnóg

Pacjenci żądają „krwi od niezaszczepionych”. Lekarze alarmują: to groźny trend

36 kg narkotyków i powrót do przestępstwa

Koniec bramek na A4. Kierowców czekają duże zmiany i darmowe przejazdy

Rewolucja w prawie pogrzebowym w Polsce

Groźny wypadek quada. Dwie nastolatki ranne

Tragiczny wypadek na przejeździe kolejowym. Nie żyje 77-letni kierowca

Pijany kierowca rozbił się skradzionym autem

Leśna przygoda zakończona happy endem. Policja szuka właściciela kucyka

148 pytonów królewskich w piwnicy bloku w Krakowie

Stalkerka prezydenta Kalisza skazana. Sąd: ograniczenie wolności i terapia psychiatryczna

Historyczne mapy z Gdańska trafiły do serialu. Naukowcy pomogli twórcom „Zatoki szpiegów”

Policjanci z Będzina z zarzutami pobicia. Chorego mężczyznę wzięli za pijanego kierowcę

Wakacje 2026 z Lublina. Coraz więcej kierunków i wygodne podróże bez przesiadek

Rozbita siatka przemytników. Ukraińcy organizowali przerzut migrantów przez granicę

Samochody płonęły jak zapałki. Pożar serwisu pod Złotoryją